
Gertruda Stein, Róża i pies Love (Luby) na tarasie domu w Bilignin, ok. 1938.
Gertruda Stein
ŚWIAT JEST OKRĄGŁY
Dla Rose Lucy Renée Anne d’Aiguy, francuskiej róży

dedykacja dla Rose, wyd. Arion Press, 1988
Spis rozdziałów:
Rozdział 1: Róża to jest Róża
Rozdział 2: Wilek to jest Wilek
Rozdział 3: Zoczy Zaskoczy
Rozdział 4: Wilek i jego śpiew
Rozdział 5: Wilek i jego lew
Rozdział 6: Czy lew to nie lew
Rozdział 7: Róża i Wilka lew
Rozdział 8: Róża myśli
Rozdział 9: Ulubiony kolor
Rozdział 10: Oddanie Lewilka
Rozdział 11: Oddanie Lewilka Wilkowi
Rozdział 12: Kiedyś
Rozdział 13: Krzesło na górze
Rozdział 14: Wspinanie się z krzesłem
Rozdział 15: Wyprawa
Rozdział 16: Taka to była ta jej wyprawa
Rozdział 17: Pod górę
Rozdział 18: Dzień i noc
Rozdział 19: Ta Noc
Rozdział 20: Ta Noc
Rozdział 21: Noc
Rozdział 22: Róża zobaczyła z bliska
Rozdział 23: Noc
Rozdział 24: Rano
Rozdział 25: Drzewa i pod nimi kamienie
Rozdział 26: Róża coś robi
Rozdział 27: Róża i dzwonek
Rozdział 28: Róża i dzwonek
Rozdział 29: Pewnego razu
Rozdział 30: Łąka z zieloną trawą
Rozdział 31: Ostatnie chwile
Rozdział 32: Tam
Rozdział 33: Światło
Rozdział 34: Koniec
Rozdział 1: Róża to jest Róża
Pewnego razu świat był okrągły i można było po nim iść dookoła i dookoła. Wszędzie było wszędzie i wszędzie byli panowie panie dzieci psy krowy dzikie świnie małe króliki koty jaszczurki i zwierzęta. Tak było. I wszyscy psy koty owce króliki i jaszczurki i dzieci wszyscy wszystkim chcieli wszystko o tym opowiedzieć i chcieli wszystkim opowiedzieć wszystko o sobie.
I była Róża.
Na imię miała Róża ale czy byłaby Róża gdyby na imię nie miała Róża. Tak sobie myślała i tak sobie myślała.
Czy byłaby Róża gdyby nie miała na imię Róża i czy byłaby Róża gdyby była bliźniaczką.
Tak więc cóż na imię miała Róża, a jej tata miał na imię Robert, a jej mama miała na imię Kasia, a jej wujek miał na imię Wilhelm, a jej ciocia miała na imię Gloria, a jej babcia miała na imię Lusia. Wszyscy mieli imiona, ale to ona miała na imię Róża, ale czy kiedyś by przez to płakała ale czy by była Róża jakby na imię nie miała Róża.
Powiadam wam, wtedy świat był okrągły i można było nim iść dookoła i dookoła.
Róża miała dwa psy dużego białego który się nazywał Luby i małego czarnego który się nazywał Pepik, ten mały czarny nie był jej ale mówiła, że był jej, on był sąsiada i nigdy Róży nie lubił i nie bez powodu, bo jak Róża była mała, teraz miała dziewięć lat a dziewięć to już się nie jest się mała o nie Róża nie była mała, w każdym razie raz jak była mała była z małym Pepikiem i kazała mu coś zrobić, lubiła wszystkim mówić co mają robić, przynajmniej jak była mała to lubiła tak mówić, teraz miała prawie dziesięć lat więc już nie mówiła każdemu co ma robić ale wtedy mówiła i wtedy powiedziała Pepikowi ale Pepik nie chciał bo nie wiedział co chciała żeby zrobił, a nawet gdyby wiedział to i tak by nie chciał, bo nikt nie lubi robić tego co ktoś mu każe i Pepik też tego nie zrobił więc Róża zamknęła go w pokoju. Biedny mały Pepik był nauczony żeby nigdy nie robić w pokoju tego co się robi na dworze ale był tak zdenerwowany, że go zostawiono zupełnie samego, że to zrobił, biedny mały Pepik. A potem go wypuszczono i tam było bardzo dużo ludzi, ale mały Pepik się nie zgubił tylko szedł prosto między tymi wszystkimi nogami aż znalazł nogi Róży i się wspiął i ugryzł ją w nogę i uciekł i nie można mu było mieć tego za złe bo i jak. To był tylko ten jeden raz jak kogoś ugryzł. I nigdy już nie mówił Róży jak się masz ale Róża zawsze mówiła, że Pepik to jej pies chociaż nie był jej, po to żeby mogła zapomnieć że jej nigdy nie mówił jak się masz. Jakby to był jej pies to byłoby to w porządku wtedy nie trzeba mówić jak się masz, ale Róża wiedziała i Pepik też wiedział i naprawdę oboje wiedzieli.
Róży i jej białemu psu Lubemu który był duży było razem przyjemnie razem śpiewali piosenki takie piosenki śpiewali.
Luby chłeptał wodę ze swojej miski a jak się chłepcze to to brzmi jak piosenka taka ładna piosenka i jak on chłeptał to Róża śpiewała swoją piosenkę. Taka była jej piosenka.
Jestem dziewczynką małą na imię Róża mam na imię Róża mam.
Dziewczynką czemu jestem
I czemu Róża mam
I jak dziewczynką jestem
I jak na imię mam
I gdzie dziewczynką jestem
I gdzie na imię mam
Jaką dziewczynką jestem dziewczynką małą ja a Róża mam na imię Róża Róża to ja.
I jak śpiewała tę piosenkę a śpiewała ją jak Luby pił ze swojej miski.
Czemuż małą dziewczynką jestem ja
Gdzież to małą dziewczynką jestem ja
Kiedyż małą dziewczynką jestem ja
Jakąż małą dziewczynką jestem ja
I od tego śpiewania zrobiło jej się tak smutno że aż zaczęła płakać.
Ale jak ona płakała to Luby też płakał podniósł głowę i patrzał w niebo i też zaczął płakać i on i Róża i Róża i on razem płakali i płakali i płakali aż ona przestała i jej oczy w końcu zrobiły się suche.
I cały czas świat był dalej okrągły.

Okładka wydania amerykańskiego z 1939 r. z ilustracjami Clementa Hurda
- Rozdział 2: Wilek to jest Wilek
Róża miała kuzyna, który miał na imię Wilek i kiedyś prawie się utopił. Dwa razy prawie się utopił.
To było bardzo interesujące.
Dwa razy to było interesujące.
Świat był okrągły i było jezioro i to jezioro też było okrągłe. I Wilek poszedł popływać w tym jeziorze, było ich tam trzech co pływali wszyscy chłopcy i było tam bardzo dużo ludzi wszyscy dorośli mężczyźni łowiący ryby.
Jak jeziora są okrągłe to one mają dno i tam są lilie wodne piękne lilie wodne białe lilie wodne i żółte też i zaraz prawie zaraz jeden mały chłopiec a zaraz po nim drugi mały chłopiec zaplątali się w te lilie wodne one są piękne do oglądania ale do zaplątania się w nie wcale nie. Wilek to był pierwszy a ten drugi mały chłopiec to był drugi, a trzeci chłopiec był większy i on ich zawołał żeby wychodzili ale oni, Wilek i ten drugi chłopiec nie mogli wyjść, choć liliom wodnym wcale nie o to chodziło ale i tak ich nie puszczały.
Więc ten większy chłopiec krzyknął do tamtych ludzi chodźcie i wyciągnijcie ich bo sami nie mogą wyjść z lilii wodnych i się utopią chodźcie i wyciągnijcie ich. Ale ci dorośli dopiero co skończyli jeść a jak się zjadło bardzo dużo to nie wolno zaraz wchodzić do wody i ci mężczyźni o tym wiedzieli i co mieli robić.
Ale ten większy chłopiec był taki miły że powiedział że nie zostawi Wilka i tego drugiego chłopca i wszedł między te lilie wodne i najpierw wyciągnął tego małego chłopca a potem wyciągnął Wilka i wyciągnął ich na brzeg.
I Wilek się nie utopił choć i jezioro i świat były okrągłe.
To był pierwszy raz jak Wilek się nie utopił.
Drugi raz się nie utopił jak był razem z tatą i z mamą i z kuzynką Różą i byli wszyscy razem.
Jechali pod górę i zaraz zaczęło lać z całej siły, wiecie jak leje deszcz jak leje tak szybko i mocno że no cóż to już nawet nie jest mokro tylko deszczu ściana i już.
Więc jechali autem pod górę a deszcz padał z góry i wtedy tam było siano, ano wiesz co to siano, siano to taka ścięta trawa i kiedy trawę się zetnie to to jest siano. No cóż.
I to siano w dół poleciało choć nijak lecieć nie miało no cóż. Siano ma być tam gdzie jest aż je zbiorą i zabiorą ale to siano w ten deszcz tyle go tam było że to siano zmyło i tama z niego się zrobiła i ta woda nie odpływała tylko do auta wleciała bo ktoś otworzył drzwi i wody było coraz więcej i więcej Wilek i Róża w środku byli i wody było tyle że by się utopili a już na pewno żeby utopiła Wilka a może i Różę.
No cóż wtedy to siano w dół spłynęło samo, już taki miało sposób i woda spłynęła sama a auto zostało i ani Róża ani Wilek wtedy nie utonęli.
Później mieli co opowiadać ale wiedzieli naprawdę wiedzieli że świat jest naprawdę okrągły a oni nie utonęli.
Wilek też lubił śpiewać. Był kuzynem Róży więc to było w rodzinie żeby śpiewać chociaż Wilek nie miał psa żeby z nim śpiewać a zawsze trzeba śpiewać z czymś więc śpiewał z sowami, mógł śpiewać tylko wieczorami więc wieczorami śpiewał z sowami. Były trzy rodzaje sów Pójdźka, Uszatka i Puchacz i każdego wieczora Wilek śpiewał z sowami i takie były piosenki które śpiewał.
Mam na imię Wilek nie jestem jak Róża,
Wilkiem już zostanę cokolwiek się stanie
Wilkiem byłbym nawet gdybym Heniek miał na imię
I zawsze będę Wilkiem na zawsze Wilkiem zasłynę.
I przerywał śpiewanie i czekał na sowy
Poprzez księżyc sowa Pójdźka trąbiła
Kto ty kto ty kto ty.
Wilek nie był taki jak jego kuzynka Róża i śpiewanie nie sprawiało że płakał tylko był coraz bardziej podekscytowany.
I był księżyc i księżyc był okrągły.
I było cicho.
Wtedy Wilek zaczynał śpiewać,
Utapianie
Zapominanie
Pamiętanie
Moje rozmyślanie
A sowa Uszatka mu przerywała.
Czy to
Jego to
Wszystkich sów okrągłe oczy są.
I wszystko to ekscytowało Wilka, ekscytował się coraz bardziej i bardziej i śpiewał
Dawniej świat był okrągły okrągły był księżyc
Okrągłe były jeziora odmęty
A ja byłem prawie utonięty.
A Puchacz puchał
Hi Hi
Wilek to twoje imię
Wilek w lecie i w zimie
Małym chłopcem jesteś ty
Raz dwa trzy
Hi Hi
C I S Z A
Wilek spał
A wszystko dookoła zaczęło się ruszać
Wilek przewrócił się na drugi bok i mruknął
Dookoła utonięty.

Okładka Sir Francisa Rose do pierwszego brytyjskiego wydania z 1939 r.
Rozdział 3: Zoczy Zaskoczy
Róży nic nie obchodził księżyc, wolała gwiazdy.
Raz jej ktoś powiedział że gwiazdy są okrągłe choć wolałaby żeby nie jej powiedział.
Jej psa Lubego też księżyc nie obchodził, a na gwiazdy wcale nie patrzył. Naprawdę nie patrzył na księżyc nawet wtedy, kiedy był całkiem okrągły, za to lubił światła aut jak się pojawiały i znikały. To go pobudzało, a nawet sprawiało że szczekał. Luby nie był szczekaczem ale mały Pepik był. Pepik ciągle szczekał, naprawdę mówił hau hau naprawdę jak się słuchało naprawdę.
Więc kiedyś wieczorem jechali autem, ale bez Pepika, bo jak pamiętacie Pepik nie był Róży, tylko Róża i Luby, i światła auta jasno się świeciły więc kto by tam się przejmował, że księżyc świeci jasno, ani Róża, ani Luby, ani zajączek, ani nikt.
To był mały zajączek i on był wprost przed nimi i w światłach i wyglądał jakby chciał ale zupełnie nie mógł nic na to poradzić, on nie, nie mały zajączek.
Tata Róży Robert kierował i on zaraz zahamował, ale małemu zajączkowi to nic nie pomogło.
Światła go oślepiały a jak cię coś oślepia to zawsze to zmyli zajączka małego który nie wie tego.
Więc ten zajączek skakał od jednego światła do drugiego i nie wiedział co jest od czego i tata Robert powiedział wypuśćmy Lubego może on pomoże zajączkowi uciec, więc wypuścili Lubego psa białego a on wpierw zobaczył światła a potem zobaczył zajączka i podszedł do niego żeby się przywitać jak się masz zajączku, bo Luby już taki był że zawsze podchodził żeby się przywitać jak się masz i mówił tak do psa albo do człowieka albo do dziecka albo do baranka albo do kota albo do kucharza albo do ciastka albo w ogóle i po prostu mówił jak się masz ale kiedy powiedział jak się masz do zajączka to zajączek całkiem zapomniał że są światła i że go oślepiają i po prostu zaczął uciekać no a Luby pies Luby był rozczarowany że mały zajączek mu nie odpowiedział na jak się masz więc pobiegł za nim ale oczywiście zajączki biegają szybciej niż białe psy nawet jeśli te białe psy są miłe i łagodne tak jak Luby i tyle. To była piękna noc i Luby wrócił do auta i tata Robert kierował do domu i oczywiście Róża śpiewała kiedy uciekał zajączek a taki był jej piosenki początek.
Nie bo
Jakie niebo
I szklane pióro do tego
Bo Róża miała szklane pióro
Kiedy o kiedy
Małe szklane pióro
Powiedz mi kiedy
Nie będzie już tego zajączka małego
Kiedy
Wtedy
Pióredy
I Róża wybuchnęła płaczem.
I wtedy naprawdę wtedy Róża wybuchnęła płaczem
Niedługo potem zdecydowano że Róża pójdzie do szkoły. Poszła do szkoły w wysokich górach, te góry były takie wysokie że aż ich nie było widać. Róży to się podobało.
W tej szkole były też inne dziewczynki i Róża nie miała aż tyle czasu na śpiewanie i płakanie.
Nauczyciele uczyli ją
Że świat jest okrągły
Że słońce jest okrągłe
Że księżyc jest okrągły
Że gwiazdy są okrągłe
I wszystkie dookoła krążą i krążą dookoła
I ani słowa.
To było takie smutne że się prawie rozpłakała
Ale w końcu w to nie uwierzyła
Bo góry były takie wysokie,
Więc sobie pomyślała że lepiej gdyby zaśpiewała
I wtedy coś strasznego się stało
Bo sobie przypomniała że jak była mała
I jak raz zaśpiewała
A przed nią lustro stało
To jak śpiewała jej usta zrobiły się okrągłe i zaczęły się kręcić dookoła i dookoła.
No co no co ale czy wszystko musi być okrągłe i musi się kręcić dookoła i dookoła. Cóż miała zrobić tylko spróbować pamiętać że góry są wysokie i mogą zatrzymać wszystko.
Ale nie mogła sobie ciągle przypominać i zapominać no pewnie że nie ale mogła śpiewać no pewnie że mogła i mogła płakać no pewnie że mogła płakać.
No pewnie.

Bibliofilskie wydanie Arion Press z 1988 r.: skład z linotypu, okrągła książka z ilistracjami Clementa Hurda w specjalnie dopasowanym pudełku wraz z dodatkową książeczką The World Is Not Flat (“Świat nie jest płaski”) autorstwa żony ilustratora, Edith Thacher Hurd, opisującą historię powstania książki i współpracy autorki z ilustratorem. Pudełko zawiera również różowy balonik z nadrukiem “The World Is Round”.
Rozdział 4: Wilek i jego śpiew
Przez ten cały czas Wilek był z nimi tu
I zaśpiewać piosenkę zawsze mógł
Lecz najbardziej go wkurzało
Że choć nie wiało
Gałęziami krzaka chwiało
Jakby wiało.
Wilek wiedział kiedy biegał
I wiedział kiedy śpiewał
I wiedział kto
Kto to Wilek
Wilek to on
Cały on.
Wilek wyjechał ale nie na zawsze.
Wilek nigdy nie wyjeżdżał na zawsze.
Wilek nie był taki.
Aż raz jak wyjechał to po to żeby zostać tam gdzie mu się podobało.
Bo tak mu się podobało.
Był tam domek a obok rosły dwa drzewa.
Czasem jedno drzewo rodzi drugie drzewo.
Wilek.
Czy za chwilek.
I za parę chwilek nikt się nie dziwił że grzmot zagrzmiał w zimie, błysnęło i grzmot zagrzmiał w zimie.
O Wilek.
Oczywiście Wilek nigdy nie wyjechał na zawsze.
Ale Wilek umiał śpiewać.
Tak o tak zaśpiewał piosenkę.
Zaśpiewał króciutką piosenkę o domu dwóch drzewach i zajączku
Zaśpiewał króciutką piosenkę o jaszczurce.
Jaszczurka wspięła się po ścianie domu i wyszła na dach domu i potem biedna mała jaszczurka z niego spadła.
Prosto z niego spadła.
Wilek to widział.
I Wilek powiedział, jak jak ziemia jest okrągła to jak jaszczurka może z niej spaść.
Odpowiedź była taka że tak jak się ma nad sobą dach.
Małej jaszczurce odpadł ogon ale nie umarła.
Wilek usiadł żeby odpocząć.
Zabawne, powiedział, jaszczurka nie spada ze ściany, to zabawne, i Wilek znowu usiadł żeby odpocząć.
Wilek czasem tak robił, czasem sobie usiadał żeby odpocząć.
Lubił koty i jaszczurki, lubił żaby i gołębie, lubił masło i czipsy, lubił kwiaty i okna.
Od czasu do czasu wołali go a jak go wołali to przychodził i z nimi rozmawiał.
A potem zaczął śpiewać.
Zaśpiewał.
Dajcie mi chleba
Dajcie mi masła
Dajcie mi sera
I dżemu z porzeczek
Dajcie mi mleczka
Dajcie mi kurczaczka
Dajcie mi jajeczko
I troszkę szyneczki.
Tak właśnie zaśpiewał Wilek.
I wtedy od razu
Świat stawał się coraz okrąglejszy.
Gwiazdy stawały się coraz okrąglejsze
Księżyc stawał się coraz okrąglejszy
Słońce stawało się coraz okrąglejsze.
A Wilek o Wilek utopić był gotów, nie Różę o nie nie Różę ale smutki swe.
Uwielbiał śpiewać i to było ekscytujące.
Tak śpiewał Wilek
Wierzcie bo ja to mówię wam
Że jak coś wiem o tak jak coś wiem
To jestem Wilek a Wilek oho
Wilek musi być Wilkiem by mówić wam to.
Tak, powiedział Wilek, tak.
A potem znowu zaśpiewał.
Pewnego razu spotkałem siebie i biegłem
Pewnego razu nikt nie widział jak biegłem
Pewnego razu coś może się
Pewnego razu nikt nie widział mnie
Ale ja ja robię jak mi się podoba
Biegam po świecie jak mi się podoba
Ja Wilek.
Wilek znowu przystanął i znów zaczął śpiewać.
I zaśpiewał.
Wtedy Wilek miał coś do zrobienia i czemu nie jak świat był wszędzie zupełnie pełny, i Wilek tam ruszył, i zobaczył ile tamtego tam było.
Zabawne powiedział Wilek, że mały piesek widzi drugiego małego pieska z bardzo daleka a ja, powiedział Wilek, ja widzę małego chłopca.
Tak tak powiedział piesek małe pieski są ciekawe.
Tak tak powiedział Wilek mali chłopcy są ciekawi.
Niewątpliwie Wilek miał coś do zrobienia i teraz to był ten czas czas żeby to zrobić.

Okładka wydania czeskiego z 2020 z ilustracjami Nikoli Logosovej.
Rozdział 5: Wilek i jego lew
Wilek miał tatę i Wilek miał mamę
Taki był Wilek.
Wilek poszedł ze swoim tatą w taki zakątek gdzie sprzedają dzikie zwierzęta.
Jak świat jest okrągły to jak dzikie zwierzęta mogą tam rosnąć.
Tam gdzie tata zabrał Wilka zwierzęta nie rosły i nie cały czas je sprzedawano, ale zawsze tam były. Każdy je miał. Dzikie zwierzęta były z nimi na łodziach na rzece i chodziły z wszystkimi po ogrodzie i po domu. Każdy tam miał dzikie zwierzę i cały czas miał je ze sobą.
Nikt nie wiedział jak te dzikie zwierzęta tam się znalazły. Jak świat jest okrągły to czy dzikie zwierzęta mogą wyrosnąć z ziemi pomimo to każdy miał jakieś i czasem ktoś jedno sprzedawał, właściwie dość często każdy jakieś sprzedawał.
Tata Wilka przyszedł kupić jedno. Ale jakie. To miało zależeć od Wilka. To było ciekawe zobaczyć te dzikie zwierzęta na łodziach, jedno dzikie zwierzę na łódce z wiosłami, jedno dzikie zwierzę na żaglówce, jedno dzikie zwierzę na motorówce.
To było ciekawe miejsce to miasteczko to jest nie byłoby ciekawe miejsce tylko takie samo jak każde inne miejsce ale było ciekawe bo każdy przez cały czas miał ze sobą dzikie zwierzę, mężczyźni kobiety i dzieci i wszyscy często byli na wodzie na łodzi i dzikie zwierzęta razem z nimi i to oczywiste że dzikie zwierzęta są dzikie one oczywiście są dzikie.
To było zabawne miejsce.
Wilek chodził wszędzie więc oczywiście też tam był, poza tym tata go tam zabrał. To było zabawne miejsce. A Wilek zawsze brał co mu dawano. I teraz też miał nadzieję że coś dostanie. Jedno coś. Wszyscy mieli coś więc było jasne, że Wilek też coś dostanie, cokolwiek będzie w porządku, jeśli to coś będzie dzikie.
A Wilek przyszedł żeby mieć swoje.
Ale które.
Były tam słonie, słoń na łódce z wiosłami, ale Wilek go nie dostał.
Był też tygrys na żaglówce, ale Wilek też go nie dostał. Wilek dostał lwa, nie całkiem małego, ale takiego który wyglądał jak pies Róży Luby tylko że Lew był przerażający. Każdy lew jest przerażający, nawet jak jest mały, a ten był całkiem spory. Wilek zaczął śpiewać, to było ekscytujące a Wilek śpiewał i śpiewał śpiewał nie do lwa ale śpiewał o tym że lwy są przerażające i o kotach i o tygrysach i o psach i o niedźwiedziach i o oknach i o firankach i o żyrafach i o krzesłach.
Żyrafa miała na imię Liza, naprawdę.
Wilek był tak przejęty że prawie przestał śpiewać ale jak tylko znowu spojrzał na swojego lwa to znowu zaczął śpiewać. Śpiewał i śpiewał. A piosenka którą śpiewał była taka.
Dookoła jest dookoła.
Lwów tygrysów i kangurów i kanarków dużo dookoła
Muszą być dookoła
A czemu to tak
Bo okrągły jest świat dookoła
I one zawsze są tam
A pieska małego przeraża to tam.
Potem zaśpiewał szeptem
Dajmy na to że będzie padało
I dajmy na to już nic nie będzie takie samo
A potem zaśpiewał pełnym głosem
Bo lwa się dostało.
Po chwili usiadł i się rozpłakał
Powiedział Popatrzcie, czy nie jestem zupełnie jak kuzynka Róża.
Co było prawdą.
Bo był.
Prawie już nie Wilkiem
Och, czy znowu będzie Wilkiem.
Nie dopóki ma lwa.
Dopóki to nie.
I było mu coraz gorzej i gorzej aż w końcu nagle powiedział
Były tylko dwa koszyki żółtych dojrzałych brzoskwiń i ja mam je oba
I wyszeptał bardzo cicho.
Ja mam je oba.
I Wilek je miał, były pyszne żółte okrągłe brzoskwinie naprawdę okrągłe naprawdę żółte naprawdę brzoskwinie i były tylko dwa koszyki i Wilek miał je oba.
I wtedy zrobiło mu się weselej i wtedy zdecydował się że odda lwa kuzynce Róży.

Okładka wydania austriackiego z 1994, ilustracje Franz Erhard Walther.
Rozdział 6: Czy lew to nie lew
Nie tak łatwo oddać lwa
Co mówisz, ha?
Mówię że nie tak łatwo oddać lwa.

Okładka wydania francuskiego z 1984, il. Elie M. Dajan
Rozdział 7: Róża i Wilka lew
To lew ma na imię lew i lew lew ma na imię.
Roża zaczęła płakać
Potrzebna tylko próba mała
Żeby Róża nie płakała
Tylko próba mała.
Tak Wilek powiedział do lwa
Kiedy dał Róży lwa
Swojego lwa.
O tak, swojego lwa.
W dodatku było jeszcze coś.
Jak się Róża dowiedziała o lwie jego lwie Wilka lwie to przypomniała sobie o Lubym swoim psie. Był ostrzyżony jak lew, ale nie o to chodziło. To było jak Luby miał tylko trzy miesiące i jeszcze nigdy nie widział lwa.
Luby nie był szczekaczem, nie szczekał ani nie gryzł ale jak miał trzy miesiące to nigdy wcześniej nie zaszczekał.
Zaczęli się nawet martwić że w ogóle nie będzie szczekał tak jak dzieci, co wcale nie mówią. No więc tak.
Raz Róża i jej tata Robert i jej mama Kasia i jej babcia Lusia i jej wujek Wilhelm pojechali na wycieczkę i malutki Luby był z nimi. Luby miał różowy nosek i jasnoniebieskie oczy i piękną białą sierść. Jak jadł szparagi bo lubił szparagi to jego różowy nosek czerwieniał z przyjemności ale nigdy nie szczekał, nawet na kota ani na szparagi. Ale tego dnia właśnie tego dnia ze zdumienia wspiął się na tylne łapy i zaszczekał. Co go zdumiało. Tam na samym środku pustego pola stała wielka ciężarówka i na tej ciężarówce były klatki i klapy były opuszczone i były tam lwy tygrysy niedźwiedzie i małpy i Luby nie wytrzymał i zaszczekał.
Róża była wtedy całkiem mała bardzo mała za mała żeby zaśpiewać piosenkę ale i tak zaśpiewała.
Taką piosenkę zaśpiewała.
Skąd Luby wie że one dzikie są
Dzikie są i dzikie są i dzikie są
Skąd Luby wie kim są
Choć nie widział nigdy przedtem ich.
I śpiewała dalej.
Jak kot w klatce jest trzymany
To czy nie jest zagniewany
Jak na dachu stoi pies
To czy nie wyniosły jest
I czy dowód jakiś jest
Że to dach i na nim pies.
Tak więc
Bęc
Skąd Luby wie skąd
Że dzikie zwierzęta dzikie są
Dzikie zwierzęta są takie dzikie.
Czy dzikie są jak są dzikie
Czy dzika jestem ja czy dziki jesteś ty
Czy dziki jesteś powiedz mi
I Róża zaczęła płakać.
Zaczęła próbować
Zaczęła zaprzeczać
Dzikie zwierzęta mogą leżeć.
Leżeć cicho nie umierać tylko leżeć.
I wtedy Róża znów zaczęła śpiewać.
Wiedziałam, powiedziała, że zaśpiewam wiedziałam
I to wszystko czego chciałam.
Chciałam, powiedziała, żebym wiedziała
Czemu dzikie zwierzęta dzikie są czemu
Czemu dzikie są czemu czemu,
Czemu dzikie są czemu,
I Róża zaczęła znowu płakać.
Luby spał już wiedział że umie szczekać,
Bo czemu nie spać żeby słuchać jak Róża płacze i śpiewa
I płacze i śpiewa. Czemu.
Tak właśnie powiedział Luby.
Czemu.
A później jak Luby zobaczył dzikie zwierzę to czasem robił to co wszyscy czasem robią, wcale nie szczekał tylko odwracał głowę jakby mówił, kiedyś to może tak, ale teraz to już nie, dzikie zwierzęta nie interesują mnie.
Luby najczęściej szczekał przez sen.
Śniło mu się.
A jak mu się śniło, to wydawał stłumione szczeknięcie,
Jak każdy komu się śni.
Luby nigdy nie mówił czy lubi jak mu się śni czy nie, ale mu się śniło, a jak mu się śniło to szczekał.
Róża o tym wszystkim myślała jak się dowiedziała że kuzyn Wilek ma lwa.

Okładka dwupłytowego niemieckiego audiobooku. Czyta Rufus Beck, muzyka Martin Stock.
Rozdział 8: Róża myśli
Jak świat jest okrągły to czy lew z niego nie spadnie.

ilustracja Clementa Hurda do rozdziału 8.
Rozdział 9: Ulubiony kolor
Oczywiście Róża zawołała jak żadnego nie było
Różo Różo patrz pod nogi patrz na ziemię
Co zobaczysz
Że świat okrągły wcale nie jest.
Tak Róża powiedziała jak już wiedziała, że lew naprawdę nie jest niebieski.
Oczywiście wiedziała że lew nie był niebieski, ale niebieski to był jej ulubiony kolor.
Na imię ma Róża a niebieski jest jej ulubionym kolorem. Ale oczywiście lew nie jest niebieski. Róża oczywiście wie, że lew nie jest niebieski, nawet jeśli niebieski to jej ulubiony kolor.

Rozdział 10: Oddanie Lewilka
Lew miał imię, nie był niebieski ale miał imię zupełnie tak samo jak wszyscy mają imię i lew miał na imię Lewilek. Wilek to chłopiec a Lewilek to lew.

Kasia Raczkowska: projekt okładki
Rozdział 11: Oddanie Lewilka Wilkowi
To było tak.
Oczywiście Róża nie mogła trzymać w szkole lwa, nigdy nie mogłaby go trzymać, nawet gdyby był niebieski, chociaż to był jej ulubiony kolor, ale skoro był żółtobrązowy co jest naturalnym kolorem u lwa, to już z pewnością nie mogła go trzymać nawet jeśli ten lew miał imię tak samo jak miał grzywę i na imię miał Lewilek.
Oczywiście można powiedzieć, że oczywiście Róża naprawdę nigdy go nie miała bo lew nigdy tam nie wszedł, jasne, że nie, tak samo jak jagniątku nie wolno wejść do szkoły, to oczywiście tym bardziej nie wolno lwu.
No więc przed szkołą stał człowiek z bębnem. On miał rower i na rowerze miał bęben i na nim bębnił a jak Róża usłyszała to bębnienie to podeszła do drzwi a ten człowiek wołał albo albo, albo to lew, albo to nie lew, albo albo.
Róża zaczęła śpiewać bo po prostu nie mogła się powstrzymać, w oczach miała łzy i po prostu nie mogła się powstrzymać i zaczęła śpiewać bo po prostu nie mogła się powstrzymać.
Bębnienie trwało dalej, albo albo, wołał ten człowiek, ani ani, wołała Róża on nie jest ani tu, ani tam, ani nie ma tu żadnego lwa ani żadnego lwa nie ma tam, ani ani, wołała Róża, nie ma go ani tu ani tam. Człowiek zaczął bębnić i bębnienie niosło się dalej i dalej i bęben był okrągły i koła od roweru były okrągłe i tak to się niosło dookoła i dookoła i kiedy tak to się niosło dookoła i dookoła ten człowiek z okrągłymi ustami cały czas mówił albo albo, aż już nie było nie było ani bębnienia ani nie było roweru ani nie było człowieka i tyle.
A Róża została koło drzwi i nie wiedziała o lwie o lwie Lewilku ani trochę więcej niż wiedziała przedtem i powoli zaczęła śpiewać.
Lewilek wraca do Wilka
Do Wilka wraca Lewilek
Niebieski nie jest żaden lew
Więc ten lew nie dla mnie jest
Lecz dla ciebie ten lew jest
O Wilku Wilku mam dla ciebie lwa, brązowego lwa dla ciebie lwa, prawdziwego lwa dla ciebie lwa nigdy o nigdy się nie dowiesz jak bardzo nie chciałam zabrać tobie lwa drogi Wilku miły Wilku weź go sobie weź z powrotem swojego lwa bo ja i zaczęła szeptać sama do siebie jakby była Wilkiem bo gdyby ten lew był niebieski to chciałabym mieć lwa od ciebie od ciebie albo dla ciebie drogi Wilku kochany Wilku nic nie ma niebieskiego ani lwa niebieskiego ani w lwie nic niebieskiego, ani ani, i mówiąc ani ani, stanęła przed drzwiami i łykając łzy przeszła przez drzwi i nigdy więcej nigdy więcej już nie pamiętała że był kiedyś lew, którego widziała, albo albo.

Rozdział 12: Kiedyś
Kiedyś Wilek tam zawsze był rzecz jasna tam był bo to było tam gdzie był Wilek i lew o którym niemal zapomniał, że tam kiedyś był lew i prawie zapomniał że ten lew miał imię i Wilek zaczął być bardzo ciekawy czy jaszczurka może czy nie może być bliźniaczką i właśnie wtedy zadzwonił dzwonek i to był lew Lewilek i on był z powrotem i Wilek nie mógł się powstrzymać po prostu musiał zaśpiewać i zaśpiewał piosenkę pod tytułem
Oddanie z powrotem Lewilka.
Oddawanie Lewilka.
Jak Lewilek może wrócić.
A co jak w jak nie byłoby j. To właśnie powiedział Wilek Jak Lewilek może wrócić, ak, ak, ak.
Ale Lewilek wrócił. Czy Lewilek był lwem jak wrócił, o nie, powiedział Wilek, jak wrócił Lewilek nie był lwem, czy jak wrócił Lewilek był kociakiem, o nie, powiedział Wilek, Lewilek nie był kociakiem jak wrócił, czy szczurem był jak wrócił, nie, powiedział Wilek, nie był szczurem. To, powiedział Wilek, czym był Lewilek jak wrócił, powiedział Wilek, czym był Lewilek jak wrócił, był bliźniakiem, powiedział Wilek, to właśnie tym był Lewilek jak wrócił.
I Wilek zaczął się śmiać, a jak kończył się śmiać, to od nowa zaczynał się śmiać. Bo to był Wilek, a nie Lewilek. Lewilek nigdy nie musiał się śmiać. Lewilek nie, bo Lewilek był lwem a lwy nigdy nie muszą się śmiać.
I to tyle o lwie Lewilku i już więcej go nie będzie nigdzie ani tu ani tam ani tam ani tu, ani nigdzie, lwa Lewilka już nigdy nie będzie. Koniec Lewilka lwa.

Rozdział 13: Krzesło na górze
Jak góry są naprawdę prawdziwe to są niebieskie.
Róża wiedziała że są niebieskie a niebieski to był jej ulubiony kolor. Wiedziała że są niebieskie i że są albo daleko, albo są całkiem blisko, całkiem jak deszcz co raz idzie, a raz odchodzi. Deszcz raz padał a raz przestawał padać, jak sam chciał.
A Róża przez okno wyjrzała i co ujrzała, że góry są niebieskie.
Aż pewnego dnia zobaczyła, że jedna góra była blisko i wyjaśniło się wszystko.
I Róża zaczęła wiedzieć co powiedzieć.
Posłuchajcie.
Góry są wysokie, nad nimi obłoki deszcz już idzie z gór jasnych schodzi, góry są niebieskie naprawdę niekiepskie i jedna góra dwie góry trzy albo cztery góry bo jak góry już tam są to jest ich cała fura.
I są do samych drzwi.
Tak Róża co dzień mówiła jak do szkoły chodziła.
Bo Róża tam do szkoły chodziła.
Tam były góry i te góry były niebieskie ach, niebieskie niebieskie po prostu niebieskie, cudownie niebieskie słodko niebieskie tak tak niebieskie.
I Róża zaczęła myśleć. Bo z Różą tak już było, że zawsze mogła myśleć. Mówiła do taty, Tato, muszę się poskarżyć, bo mój pies Love wcale nie chce przyjść jak go wołam.
Róża zawsze myślała. Łatwo myśleć jak się ma na imię Róża. Nikt nigdy nie miał na imię Niebieska, nikt i czemu nie. Róża nigdy o tym nie myślała. Róża myślała dużo myślała, ale o tym nigdy nie pomyślała.
Ale góry o tak Róża myślała o górach i o niebieskim co był na górach i o piórach kiedy chmury tak jak pióra leżały na górach i o ptakach jak nadlatywał jeden mały ptaszek i dwa małe ptaszki i trzy i cztery i sześć i siedem i dziesięć i siedemnaście i trzydzieści lub czterdzieści małych ptaszków nadlatywało i wielkie ptaszysko nadlatywało i małe ptaszki się zlatywały i latały wyżej niż wielki ptak i zlatywały i jeden i zaraz drugi i zaraz pięć i zaraz pięćdziesiąt nurkowało na łeb wielkiemu ptakowi i ten wielki ptak powoli zlatywał pomiędzy góry i wszystkie małe ptaszki leciały do domu. Małe ptaszki zawsze lecą do domu jak odpędzą wielkiego ptaka.
To jak Róża myślała kiedy myślała. Wtedy cała Róża była myśleniem, jej oczy jej głowa jej usta jej dłonie, wszystko w niej myślało jak myślała. A potem dla odpoczynku od słyszenia jak myślała, śpiewała.
Zaśpiewała piosenkę góry.
Zaśpiewała:
Kochana góro wysoka góro prawdziwa góro niebieska góro tak góro wysoka góro cała góro moja góro, na ciebie się wespnę razem z moim krzesłem i jak już tam będę to tak myśleć będę, góro taka wysoka komu zależy na obłokach tak góro nie góro tak wejdę tam.
Łzy napłynęły jej do oczu.
Tak góro powiedziała tak wejdę na ciebie.
I kiedy tak patrzyła to co zobaczyła, że jedna góra ma szczyt a na tym szczycie jest łąka a na tej łące jest wierzchołek i tak o tak, na tym wierzchołku tam Róża postawi krzesło i na nim usiądzie, tak jej na tym zależy, tak, postawi tam krzesło i stamtąd wszystko wszędzie można będzie widzieć i na tym krześle siedzieć, tak tam.
I tak zrobiła a zrobiła to tak. Całkiem sama to zrobiła. Tam tam ona i krzesło, ale tam nie było niebiesko o nie o nie, tam zielono było, trawa i drzewa i głazy były zielone nie niebieskie tam nic nie było niebieskie a niebieski to był jej kolor najulubieńszy ze wszystkich.

Okładka wydania włoskiego z 1980 r., ilustracje Giovanna Buzzi