SJO

Gertruda Stein, Róża i pies Love (Luby) na tarasie domu w Bilignin, ok. 1938.

 

Gertruda Stein

 

ŚWIAT JEST OKRĄGŁY

 

Dla Rose Lucy Renée Anne d’Aiguy, francuskiej róży

dedykacja dla Rose, wyd. Arion Press, 1988

 

 

 

Spis rozdziałów:

 

Rozdział 1: Róża to jest Róża

Rozdział 2: Wilek to jest Wilek

Rozdział 3: Zoczy Zaskoczy

Rozdział 4: Wilek i jego śpiew

Rozdział 5: Wilek i jego lew

Rozdział 6: Czy lew to nie lew

Rozdział 7: Róża i Wilka lew

Rozdział 8: Róża myśli

Rozdział 9: Ulubiony kolor

Rozdział 10: Zwrócenie Lwilka

Rozdział 11: Zwrócenie Lwilka Wilkowi

Rozdział 12: Dawno temu

Rozdział 13: Krzesło na górze

Rozdział 14: Wspinanie się z krzesłem

Rozdział 15: Wyprawa

Rozdział 16: Taka to była ta jej wyprawa

Rozdział 17: Pod górę

Rozdział 18: Dzień i noc

Rozdział 19: Ta Noc

Rozdział 20: Ta Noc

Rozdział 21: Noc

Rozdział 22: Róża zobaczyła z bliska

Rozdział 23: Noc

Rozdział 24: Rano

Rozdział 25: Drzewa i pod nimi kamienie

Rozdział 26: Róża coś robi

Rozdział 27: Róża i dzwonek

Rozdział 28: Róża i dzwonek

Rozdział 29: Pewnego razu

Rozdział 30: Łąka z zieloną trawą

Rozdział 31: Ostatnie chwile

Rozdział 32: Tam

Rozdział 33: Światło

Rozdział 34: Koniec

Rozdział 1: Róża to jest Róża

Pewnego razu świat był okrągły i można było po nim iść dookoła i dookoła. Wszędzie było wszędzie i wszędzie byli panowie panie dzieci psy krowy dzikie świnie małe króliki koty jaszczurki i zwierzęta. Tak było. I wszyscy psy koty owce króliki i jaszczurki i dzieci wszyscy wszystkim chcieli wszystko o tym opowiedzieć i chcieli wszystkim opowiedzieć wszystko o sobie.

I była Róża.

Na imię miała Róża ale czy byłaby Róża gdyby na imię nie miała Róża. Tak sobie myślała i tak sobie myślała.

Czy byłaby Róża gdyby nie miała na imię Róża i czy byłaby Róża gdyby była bliźniaczką.

Tak więc cóż na imię miała Róża, a jej tata miał na imię Robert, a jej mama miała na imię Kasia, a jej wujek miał na imię Wilhelm, a jej ciocia miała na imię Gloria, a jej babcia miała na imię Lusia. Wszyscy mieli imiona, ale to ona miała na imię Róża, ale czy kiedyś by przez to płakała ale czy by była Róża jakby na imię nie miała Róża.

Powiadam wam, wtedy świat był okrągły i można było nim iść dookoła i dookoła.

Róża miała dwa psy dużego białego który się nazywał Luby i małego czarnego który się nazywał Pepik, ten mały czarny nie był jej ale mówiła, że był jej, on był sąsiada i nigdy Róży nie lubił i nie bez powodu, bo jak Róża była mała, teraz miała dziewięć lat a dziewięć to już się nie jest się mała o nie Róża nie była mała, w każdym razie raz jak była mała była z małym Pepikiem i kazała mu coś zrobić, lubiła wszystkim mówić co mają robić, przynajmniej jak była mała to lubiła tak mówić, teraz miała prawie dziesięć lat więc już nie mówiła każdemu co ma robić ale wtedy mówiła i wtedy powiedziała Pepikowi ale Pepik nie chciał bo nie wiedział co chciała żeby zrobił, a nawet gdyby wiedział to i tak by nie chciał, bo nikt nie lubi robić tego co ktoś mu każe i Pepik też tego nie zrobił więc Róża zamknęła go w pokoju. Biedny mały Pepik był nauczony żeby nigdy nie robić w pokoju tego co się robi na dworze ale był tak zdenerwowany, że go zostawiono zupełnie samego, że to zrobił, biedny mały Pepik. A potem go wypuszczono i tam było bardzo dużo ludzi, ale mały Pepik się nie zgubił tylko szedł prosto między tymi wszystkimi nogami aż znalazł nogi Róży i się wspiął i ugryzł ją w nogę i uciekł i nie można mu było mieć tego za złe bo i jak. To był tylko ten jeden raz jak kogoś ugryzł. I nigdy już nie mówił Róży jak się masz ale Róża zawsze mówiła, że Pepik to jej pies chociaż nie był jej, po to żeby mogła zapomnieć że jej nigdy nie mówił jak się masz. Jakby to był jej pies to byłoby to w porządku wtedy nie trzeba mówić jak się masz, ale Róża wiedziała i Pepik też wiedział i naprawdę oboje wiedzieli.

Róży i jej białemu psu Lubemu który był duży było razem przyjemnie razem śpiewali piosenki takie piosenki śpiewali.

Luby chłeptał wodę ze swojej miski a jak się chłepcze to to brzmi jak piosenka taka ładna piosenka i jak on chłeptał to Róża śpiewała swoją piosenkę. Taka była jej piosenka.

Jestem dziewczynką małą na imię Róża mam na imię Róża mam.
Dziewczynką czemu jestem
I czemu Róża mam
I jak dziewczynką jestem
I jak na imię mam
I gdzie dziewczynką jestem
I gdzie na imię mam
Jaką dziewczynką jestem dziewczynką małą ja a Róża mam na imię Róża Róża to ja.

I jak śpiewała tę piosenkę a śpiewała ją jak Luby pił ze swojej miski.

Czemuż małą dziewczynką jestem ja
Gdzież to małą dziewczynką jestem ja
Kiedyż małą dziewczynką jestem ja
Jakąż małą dziewczynką jestem ja

I od tego śpiewania zrobiło jej się tak smutno że aż zaczęła płakać.

Ale jak ona płakała to Luby też płakał podniósł głowę i patrzał w niebo i też zaczął płakać i on i Róża i Róża i on razem płakali i płakali i płakali aż ona przestała i jej oczy w końcu zrobiły się suche.

I cały czas świat był dalej okrągły.

Okładka wydania amerykańskiego z 1939 r. z ilustracjami Clementa Hurda

Powrót do spisu rozdziałów

  1. Rozdział 2: Wilek to jest Wilek

Róża miała kuzyna, który miał na imię Wilek i kiedyś prawie się utopił. Dwa razy prawie się utopił.

To było bardzo interesujące.

Dwa razy to było interesujące.

Świat był okrągły i było jezioro i to jezioro też było okrągłe. I Wilek poszedł popływać w tym jeziorze, było ich tam trzech co pływali wszyscy chłopcy i było tam bardzo dużo ludzi wszyscy dorośli mężczyźni łowiący ryby.

Jak jeziora są okrągłe to one mają dno i tam są lilie wodne piękne lilie wodne białe lilie wodne i żółte też i zaraz prawie zaraz jeden mały chłopiec a zaraz po nim drugi mały chłopiec zaplątali się w te lilie wodne one są piękne do oglądania ale do zaplątania się w nie wcale nie. Wilek to był pierwszy a ten drugi mały chłopiec to był drugi, a trzeci chłopiec był większy i on ich zawołał żeby wychodzili ale oni, Wilek i ten drugi chłopiec nie mogli wyjść, choć liliom wodnym wcale nie o to chodziło ale i tak ich nie puszczały.

Więc ten większy chłopiec krzyknął do tamtych ludzi chodźcie i wyciągnijcie ich bo sami nie mogą wyjść z lilii wodnych i się utopią chodźcie i wyciągnijcie ich. Ale ci dorośli dopiero co skończyli jeść a jak się zjadło bardzo dużo to nie wolno zaraz wchodzić do wody i ci mężczyźni o tym wiedzieli i co mieli robić.

Ale ten większy chłopiec był taki miły że powiedział że nie zostawi Wilka i tego drugiego chłopca i wszedł między te lilie wodne i najpierw wyciągnął tego małego chłopca a potem wyciągnął Wilka i wyciągnął ich na brzeg.

I Wilek się nie utopił choć i jezioro i świat były okrągłe.

To był pierwszy raz jak Wilek się nie utopił.

Drugi raz się nie utopił jak był razem z tatą i z mamą i z kuzynką Różą i byli wszyscy razem.

Jechali pod górę i zaraz zaczęło lać z całej siły, wiecie jak leje deszcz jak leje tak szybko i mocno że no cóż to już nawet nie jest mokro tylko deszczu ściana i już.

Więc jechali autem pod górę a deszcz padał z góry i wtedy tam było siano, ano wiesz co to siano, siano to taka ścięta trawa i kiedy trawę się zetnie to to jest siano. No cóż.

I to siano w dół poleciało choć nijak lecieć nie miało no cóż. Siano ma być tam gdzie jest aż je zbiorą i zabiorą ale to siano w ten deszcz tyle go tam było że to siano zmyło i tama z niego się zrobiła i ta woda nie odpływała tylko do auta wleciała bo ktoś otworzył drzwi i wody było coraz więcej i więcej Wilek i Róża w środku byli i wody było tyle że by się utopili a już na pewno żeby utopiła Wilka a może i Różę.

No cóż wtedy to siano w dół spłynęło samo, już taki miało sposób i woda spłynęła sama a auto zostało i ani Róża ani Wilek wtedy nie utonęli.

Później mieli co opowiadać ale wiedzieli naprawdę wiedzieli że świat jest naprawdę okrągły a oni nie utonęli.

Wilek też lubił śpiewać. Był kuzynem Róży więc to było w rodzinie żeby śpiewać chociaż Wilek nie miał psa żeby z nim śpiewać a zawsze trzeba śpiewać z czymś więc śpiewał z sowami, mógł śpiewać tylko wieczorami więc wieczorami śpiewał z sowami. Były trzy rodzaje sów Pójdźka, Uszatka i Puchacz i każdego wieczora Wilek śpiewał z sowami i takie były piosenki które śpiewał.

Mam na imię Wilek nie jestem jak Róża,
Wilkiem już zostanę cokolwiek się stanie
Wilkiem byłbym nawet gdybym Heniek miał na imię
I zawsze będę Wilkiem na zawsze Wilkiem zasłynę.

I przerywał śpiewanie i czekał na sowy

Poprzez księżyc sowa Pójdźka trąbiła

              Kto ty kto ty kto ty.

Wilek nie był taki jak jego kuzynka Róża i śpiewanie nie sprawiało że płakał tylko był coraz bardziej podekscytowany.

I był księżyc i księżyc był okrągły.

I było cicho.

Wtedy Wilek zaczynał śpiewać,

Utapianie
Zapominanie
Pamiętanie
Moje rozmyślanie

A sowa Uszatka mu przerywała.

Czy to
Jego to
Wszystkich sów okrągłe oczy są.

I wszystko to ekscytowało Wilka, ekscytował się coraz bardziej i bardziej i śpiewał

Dawniej świat był okrągły okrągły był księżyc
Okrągłe były jeziora odmęty
A ja byłem prawie utonięty.

A Puchacz puchał

Hi Hi
Wilek to twoje imię
Wilek w lecie i w zimie
Małym chłopcem jesteś ty
Raz dwa trzy
Hi Hi

C I S Z A

Wilek spał

A wszystko dookoła zaczęło się ruszać

Wilek przewrócił się na drugi bok i mruknął

Dookoła utonięty.

Okładka Sir Francisa Rose do pierwszego brytyjskiego wydania z 1939 r.

Powrót do spisu rozdziałów

Rozdział 3: Zoczy Zaskoczy

Róży  nic nie obchodził księżyc, wolała gwiazdy.

Raz jej ktoś powiedział że gwiazdy są okrągłe choć wolałaby żeby nie jej powiedział.

Jej psa Lubego też księżyc nie obchodził, a na gwiazdy wcale nie patrzył. Naprawdę nie patrzył na księżyc nawet wtedy, kiedy był całkiem okrągły, za to lubił światła aut jak się pojawiały i znikały. To go pobudzało, a nawet sprawiało że szczekał. Luby nie był szczekaczem ale mały Pepik był.  Pepik ciągle szczekał, naprawdę mówił hau hau naprawdę jak się słuchało naprawdę.

Więc kiedyś wieczorem jechali autem, ale bez Pepika, bo jak pamiętacie Pepik nie był Róży, tylko Róża i Luby, i światła auta jasno się świeciły więc kto by tam się przejmował, że księżyc świeci jasno, ani Róża, ani Luby, ani zajączek, ani nikt.

To był mały zajączek i on był wprost przed nimi i w światłach i wyglądał jakby chciał ale zupełnie nie mógł nic na to poradzić, on nie, nie mały zajączek.  

Tata Róży Robert kierował i on zaraz zahamował, ale małemu zajączkowi to nic nie pomogło.

Światła go oślepiały a jak cię coś oślepia to zawsze to zmyli zajączka małego który nie wie tego.

Więc ten zajączek skakał od jednego światła do drugiego i nie wiedział co jest od czego i tata Robert powiedział wypuśćmy Lubego może on pomoże zajączkowi uciec, więc wypuścili Lubego psa białego a on wpierw zobaczył światła a potem zobaczył zajączka i podszedł do niego żeby się przywitać jak się masz zajączku, bo Luby już taki był że zawsze podchodził żeby się przywitać jak się masz i mówił tak do psa albo do człowieka albo do dziecka albo do baranka albo do kota albo do kucharza albo do ciastka albo w ogóle i po prostu mówił jak się masz ale kiedy powiedział jak się masz do zajączka to zajączek całkiem zapomniał że są światła i że go oślepiają i po prostu zaczął uciekać no a Luby pies Luby był rozczarowany że mały zajączek mu nie odpowiedział na jak się masz więc pobiegł za nim ale oczywiście zajączki biegają szybciej niż białe psy nawet jeśli te białe psy są miłe i łagodne tak jak Luby i tyle. To była piękna noc i Luby wrócił do auta i tata Robert kierował do domu i oczywiście Róża śpiewała kiedy uciekał zajączek a taki był jej piosenki początek.  

Nie bo
Jakie niebo
I szklane pióro do tego

Bo Róża miała szklane pióro

Kiedy o kiedy
Małe szklane pióro
Powiedz mi kiedy
Nie będzie już tego zajączka małego
Kiedy
Wtedy
Pióredy

I Róża wybuchnęła płaczem.

I wtedy naprawdę wtedy Róża wybuchnęła płaczem

Niedługo potem zdecydowano że Róża pójdzie do szkoły. Poszła do szkoły w wysokich górach, te góry były takie wysokie że aż ich nie było widać. Róży to się podobało.

W tej szkole były też inne dziewczynki i Róża nie miała aż tyle czasu na śpiewanie i płakanie.

Nauczyciele uczyli ją

Że świat jest okrągły

Że słońce jest okrągłe

Że księżyc jest okrągły

Że gwiazdy są okrągłe

I wszystkie dookoła krążą i krążą dookoła

I ani słowa.

To było takie smutne że się prawie rozpłakała

Ale w końcu w to nie uwierzyła

Bo góry były takie wysokie,

Więc sobie pomyślała że lepiej gdyby zaśpiewała

I wtedy coś strasznego się stało

Bo sobie przypomniała że jak była mała

I jak raz zaśpiewała

A przed nią lustro stało

To jak śpiewała jej usta zrobiły się okrągłe i zaczęły się kręcić dookoła i dookoła.

No co no co ale czy wszystko musi być okrągłe i musi się kręcić dookoła i dookoła. Cóż miała zrobić tylko spróbować pamiętać że góry są wysokie i mogą zatrzymać wszystko.

Ale nie mogła sobie ciągle przypominać i zapominać no pewnie że nie ale mogła śpiewać no pewnie że mogła i mogła płakać no pewnie że mogła płakać.

No pewnie.

Bibliofilskie wydanie Arion Press z 1988 r.: skład z linotypu, okrągła książka z ilistracjami Clementa Hurda w specjalnie dopasowanym pudełku wraz z dodatkową książeczką The World Is Not Flat (“Świat nie jest płaski”) autorstwa żony ilustratora, Edith Thacher Hurd, opisującą historię powstania książki i współpracy autorki z ilustratorem. Pudełko zawiera również różowy balonik z nadrukiem “The World Is Round”.

Powrót do spisu rozdziałów

Rozdział 4: Wilek i jego śpiew

Przez ten cały czas Wilek był z nimi tu

I zaśpiewać piosenkę zawsze mógł

Lecz najbardziej go wkurzało

Że choć nie wiało

Gałęziami krzaka chwiało

Jakby wiało.

Wilek wiedział kiedy biegał

I wiedział kiedy śpiewał

I wiedział kto

Kto to Wilek

Wilek to on

Cały on.

Wilek wyjechał ale nie na zawsze.

Wilek nigdy nie wyjeżdżał na zawsze.

Wilek nie był taki.

Aż raz jak wyjechał to po to żeby zostać tam gdzie mu się podobało.

Bo tak mu się podobało.

Był tam domek a obok rosły dwa drzewa.

Czasem jedno drzewo rodzi drugie drzewo.

Wilek.

Czy za chwilek.

I za parę chwilek nikt się nie dziwił że grzmot zagrzmiał w zimie, błysnęło i grzmot zagrzmiał w zimie.

O Wilek.

Oczywiście Wilek nigdy nie wyjechał na zawsze.

Ale Wilek umiał śpiewać.

Tak o tak zaśpiewał piosenkę.

Zaśpiewał króciutką piosenkę o domu dwóch drzewach i zajączku

Zaśpiewał króciutką piosenkę o jaszczurce.

Jaszczurka wspięła się po ścianie domu i wyszła na dach domu i potem biedna mała jaszczurka z niego spadła.

Prosto z niego spadła.

Wilek to widział.

I Wilek powiedział, jak jak ziemia jest okrągła to jak jaszczurka może z niej spaść.

Odpowiedź była taka że tak jak się ma nad sobą dach.

Małej jaszczurce odpadł ogon ale nie umarła.

Wilek usiadł żeby odpocząć.

Zabawne, powiedział, jaszczurka nie spada ze ściany, to zabawne, i Wilek znowu usiadł żeby odpocząć.

Wilek czasem tak robił, czasem sobie usiadał żeby odpocząć.

Lubił koty i jaszczurki, lubił żaby i gołębie, lubił masło i czipsy, lubił kwiaty i okna.

Od czasu do czasu wołali go a jak go wołali to przychodził i z nimi rozmawiał.

A potem zaczął śpiewać.

Zaśpiewał.

Dajcie mi chleba
Dajcie mi masła
Dajcie mi sera
I dżemu z porzeczek
Dajcie mi mleczka
Dajcie mi kurczaczka
Dajcie mi jajeczko
I troszkę szyneczki.

Tak właśnie zaśpiewał Wilek.

I wtedy od razu

Świat stawał się coraz okrąglejszy.

Gwiazdy stawały się coraz okrąglejsze

Księżyc stawał się coraz okrąglejszy

Słońce stawało się coraz okrąglejsze.

A Wilek o Wilek utopić był gotów, nie Różę o nie nie Różę ale smutki swe.

Uwielbiał śpiewać i to było ekscytujące.

Tak śpiewał Wilek           

Wierzcie bo ja to mówię wam
Że jak coś wiem o tak jak coś wiem
To jestem Wilek a Wilek oho
Wilek musi być Wilkiem by mówić wam to.

Tak, powiedział Wilek, tak.

A potem znowu zaśpiewał.

Pewnego razu spotkałem siebie i biegłem
Pewnego razu nikt nie widział jak biegłem
Pewnego razu coś może się
Pewnego razu nikt nie widział mnie
Ale ja ja robię jak mi się podoba
Biegam po świecie jak mi się podoba
Ja Wilek.

Wilek znowu przystanął i znów zaczął śpiewać.

I zaśpiewał.

Wtedy Wilek miał coś do zrobienia i czemu nie jak świat był wszędzie zupełnie pełny, i Wilek tam ruszył, i zobaczył ile tamtego tam było.

Zabawne powiedział Wilek, że mały piesek widzi drugiego małego pieska z bardzo daleka a ja, powiedział Wilek, ja widzę małego chłopca.

Tak tak powiedział piesek małe pieski są ciekawe.

Tak tak powiedział Wilek mali chłopcy są ciekawi.

Niewątpliwie Wilek miał coś do zrobienia i teraz to był ten czas czas żeby to zrobić.

Okładka wydania czeskiego z 2020 z ilustracjami Nikoli Logosovej.

Powrót do spisu rozdziałów

Rozdział 5: Wilek i jego lew

Wilek miał tatę i Wilek miał mamę

Taki był Wilek.

Wilek poszedł ze swoim tatą w taki zakątek gdzie sprzedają dzikie zwierzęta.

Jak świat jest okrągły to jak dzikie zwierzęta mogą tam rosnąć.

Tam gdzie tata zabrał Wilka zwierzęta nie rosły i nie cały czas je sprzedawano, ale zawsze tam były. Każdy je miał. Dzikie zwierzęta były z nimi na łodziach na rzece i chodziły z wszystkimi po ogrodzie i po domu. Każdy tam miał dzikie zwierzę i cały czas miał je ze sobą.

Nikt nie wiedział jak te dzikie zwierzęta tam się znalazły. Jak świat jest okrągły to czy dzikie zwierzęta mogą wyrosnąć z ziemi pomimo to każdy miał jakieś i czasem ktoś jedno sprzedawał, właściwie dość często każdy jakieś sprzedawał.

Tata Wilka przyszedł kupić jedno. Ale jakie. To miało zależeć od Wilka. To było ciekawe zobaczyć te dzikie zwierzęta na łodziach, jedno dzikie zwierzę na łódce z wiosłami, jedno dzikie zwierzę na żaglówce, jedno dzikie zwierzę na motorówce.

To było ciekawe miejsce to miasteczko to jest nie byłoby ciekawe miejsce tylko takie samo jak każde inne miejsce ale było ciekawe bo każdy przez cały czas miał ze sobą dzikie zwierzę, mężczyźni kobiety i dzieci i wszyscy często byli na wodzie na łodzi i dzikie zwierzęta razem z nimi i to oczywiste że dzikie zwierzęta są dzikie one oczywiście są dzikie.

To było zabawne miejsce.

Wilek chodził wszędzie więc oczywiście też tam był, poza tym tata go tam zabrał. To było zabawne miejsce. A Wilek zawsze brał co mu dawano. I teraz też miał nadzieję że coś dostanie. Jedno coś. Wszyscy mieli coś więc było jasne, że Wilek też coś dostanie, cokolwiek będzie w porządku, jeśli to coś będzie dzikie.

A Wilek przyszedł żeby mieć swoje.

Ale które.

Były tam słonie, słoń na łódce z wiosłami, ale Wilek go nie dostał.

Był też tygrys na żaglówce, ale Wilek też go nie dostał. Wilek dostał lwa, nie całkiem małego, ale takiego który wyglądał jak pies Róży Luby tylko że Lew był przerażający. Każdy lew jest przerażający, nawet jak jest mały, a ten był całkiem spory. Wilek zaczął śpiewać, to było ekscytujące a Wilek śpiewał i śpiewał śpiewał nie do lwa ale śpiewał o tym że lwy są przerażające i o kotach i o tygrysach i o psach i o niedźwiedziach i o oknach i o firankach i o żyrafach i o krzesłach.

Żyrafa miała na imię Liza, naprawdę.

Wilek był tak przejęty że prawie przestał śpiewać ale jak tylko znowu spojrzał na swojego lwa to znowu zaczął śpiewać. Śpiewał i śpiewał. A piosenka którą śpiewał była taka.            

              Dookoła jest dookoła.
              Lwów tygrysów i kangurów i kanarków dużo dookoła
              Muszą być dookoła
              A czemu to tak
              Bo okrągły jest świat dookoła
              I one zawsze są tam
              A pieska małego przeraża to tam.

Potem zaśpiewał szeptem

              Dajmy na to że będzie padało
              I dajmy na to już nic nie będzie takie samo

A potem zaśpiewał pełnym głosem

              Bo lwa się dostało.

Po chwili usiadł i się rozpłakał

Powiedział Popatrzcie, czy nie jestem zupełnie jak kuzynka Róża.

Co było prawdą.

Bo był.

Prawie już nie Wilkiem

Och, czy znowu będzie Wilkiem.

Nie dopóki ma lwa.

Dopóki to nie.

I było mu coraz gorzej i gorzej aż w końcu nagle powiedział

              Były tylko dwa koszyki żółtych dojrzałych brzoskwiń i ja mam je oba

I wyszeptał bardzo cicho.

              Ja mam je oba.

I Wilek je miał, były pyszne żółte okrągłe brzoskwinie naprawdę okrągłe naprawdę żółte naprawdę brzoskwinie i były tylko dwa koszyki i Wilek miał je oba.

I wtedy zrobiło mu się weselej i wtedy zdecydował się że odda lwa kuzynce Róży.

Okładka wydania austriackiego z 1994, ilustracje Franz Erhard Walther.

Powrót do spisu rozdziałów

Rozdział 6: Czy lew to nie lew

    Nie tak łatwo oddać lwa

    Co mówisz, ha?

    Mówię że nie tak łatwo oddać lwa.

    Okładka wydania francuskiego z 1984, il. Elie M. Dajan

    Powrót do spisu rozdziałów