SJO

Gertruda Stein, Róża i pies Love (Luby) na tarasie domu w Bilignin, ok. 1938.

 

Gertruda Stein

 

ŚWIAT JEST OKRĄGŁY

 

Dla Rose Lucy Renée Anne d’Aiguy, francuskiej róży

dedykacja dla Rose, wyd. Arion Press, 1988

 

 

 

Spis rozdziałów:

 

Rozdział 1: Róża to jest Róża

Rozdział 2: Wilek to jest Wilek

Rozdział 3: Zoczy Zaskoczy

Rozdział 4: Wilek i jego śpiew

Rozdział 5: Wilek i jego lew

Rozdział 6: Czy lew to nie lew

Rozdział 7: Róża i Wilka lew

Rozdział 8: Róża myśli

Rozdział 9: Ulubiony kolor

Rozdział 10: Oddanie Lewilka

Rozdział 11: Oddanie Lewilka Wilkowi

Rozdział 12: Kiedyś

Rozdział 13: Krzesło na górze

Rozdział 14: Na górę z krzesłem

Rozdział 15: Podróż

Rozdział 16: Taka ta jej wyprawa

Rozdział 17: Pod górę

Rozdział 18: Dzień i noc

Rozdział 19: Noc

Rozdział 20: Noc

Rozdział 21: Noc

Rozdział 22: Róża zobaczyła z bliska

Rozdział 23: Noc

Rozdział 24: Rano

Rozdział 25: Drzewa i pod nimi kamienie

Rozdział 26: Róża coś robi

Rozdział 27: Róża i dzwonek

Rozdział 28: Róża i dzwonek

Rozdział 29: Pewnego razu

Rozdział 30: Łąka z zieloną trawą

Rozdział 31: Ostatnie chwile

Rozdział 32: Tam

Rozdział 33: Światło

Rozdział 34: Koniec

Rozdział 1: Róża to jest Róża

Pewnego razu świat był okrągły i można było po nim iść dookoła i dookoła. Wszędzie było wszędzie i wszędzie byli panowie panie dzieci psy krowy dzikie świnie małe króliki koty jaszczurki i zwierzęta. Tak było. I wszyscy psy koty owce króliki i jaszczurki i dzieci wszyscy wszystkim chcieli wszystko o tym opowiedzieć i chcieli wszystkim opowiedzieć wszystko o sobie.

I była Róża.

Na imię miała Róża ale czy byłaby Róża gdyby na imię nie miała Róża. Tak sobie myślała i tak sobie myślała.

Czy byłaby Róża gdyby nie miała na imię Róża i czy byłaby Róża gdyby była bliźniaczką.

Tak więc cóż na imię miała Róża, a jej tata miał na imię Robert, a jej mama miała na imię Kasia, a jej wujek miał na imię Wilhelm, a jej ciocia miała na imię Gloria, a jej babcia miała na imię Lusia. Wszyscy mieli imiona, ale to ona miała na imię Róża, ale czy kiedyś by przez to płakała ale czy by była Róża jakby na imię nie miała Róża.

Powiadam wam, wtedy świat był okrągły i można było nim iść dookoła i dookoła.

Róża miała dwa psy dużego białego który się nazywał Luby i małego czarnego który się nazywał Pepik, ten mały czarny nie był jej ale mówiła, że był jej, on był sąsiada i nigdy Róży nie lubił i nie bez powodu, bo jak Róża była mała, teraz miała dziewięć lat a dziewięć to już się nie jest się mała o nie Róża nie była mała, w każdym razie raz jak była mała była z małym Pepikiem i kazała mu coś zrobić, lubiła wszystkim mówić co mają robić, przynajmniej jak była mała to lubiła tak mówić, teraz miała prawie dziesięć lat więc już nie mówiła każdemu co ma robić ale wtedy mówiła i wtedy powiedziała Pepikowi ale Pepik nie chciał bo nie wiedział co chciała żeby zrobił, a nawet gdyby wiedział to i tak by nie chciał, bo nikt nie lubi robić tego co ktoś mu każe i Pepik też tego nie zrobił więc Róża zamknęła go w pokoju. Biedny mały Pepik był nauczony żeby nigdy nie robić w pokoju tego co się robi na dworze ale był tak zdenerwowany, że go zostawiono zupełnie samego, że to zrobił, biedny mały Pepik. A potem go wypuszczono i tam było bardzo dużo ludzi, ale mały Pepik się nie zgubił tylko szedł prosto między tymi wszystkimi nogami aż znalazł nogi Róży i się wspiął i ugryzł ją w nogę i uciekł i nie można mu było mieć tego za złe bo i jak. To był tylko ten jeden raz jak kogoś ugryzł. I nigdy już nie mówił Róży jak się masz ale Róża zawsze mówiła, że Pepik to jej pies chociaż nie był jej, po to żeby mogła zapomnieć że jej nigdy nie mówił jak się masz. Jakby to był jej pies to byłoby to w porządku wtedy nie trzeba mówić jak się masz, ale Róża wiedziała i Pepik też wiedział i naprawdę oboje wiedzieli.

Róży i jej białemu psu Lubemu który był duży było razem przyjemnie razem śpiewali piosenki takie piosenki śpiewali.

Luby chłeptał wodę ze swojej miski a jak się chłepcze to to brzmi jak piosenka taka ładna piosenka i jak on chłeptał to Róża śpiewała swoją piosenkę. Taka była jej piosenka.

Jestem dziewczynką małą na imię Róża mam na imię Róża mam.
Dziewczynką czemu jestem
I czemu Róża mam
I jak dziewczynką jestem
I jak na imię mam
I gdzie dziewczynką jestem
I gdzie na imię mam
Jaką dziewczynką jestem dziewczynką małą ja a Róża mam na imię Róża Róża to ja.

I jak śpiewała tę piosenkę a śpiewała ją jak Luby pił ze swojej miski.

Czemuż małą dziewczynką jestem ja
Gdzież to małą dziewczynką jestem ja
Kiedyż małą dziewczynką jestem ja
Jakąż małą dziewczynką jestem ja

I od tego śpiewania zrobiło jej się tak smutno że aż zaczęła płakać.

Ale jak ona płakała to Luby też płakał podniósł głowę i patrzał w niebo i też zaczął płakać i on i Róża i Róża i on razem płakali i płakali i płakali aż ona przestała i jej oczy w końcu zrobiły się suche.

I cały czas świat był dalej okrągły.

Okładka wydania amerykańskiego z 1939 r. z ilustracjami Clementa Hurda

Powrót do spisu rozdziałów

  1. Rozdział 2: Wilek to jest Wilek

Róża miała kuzyna, który miał na imię Wilek i kiedyś prawie się utopił. Dwa razy prawie się utopił.

To było bardzo interesujące.

Dwa razy to było interesujące.

Świat był okrągły i było jezioro i to jezioro też było okrągłe. I Wilek poszedł popływać w tym jeziorze, było ich tam trzech co pływali wszyscy chłopcy i było tam bardzo dużo ludzi wszyscy dorośli mężczyźni łowiący ryby.

Jak jeziora są okrągłe to one mają dno i tam są lilie wodne piękne lilie wodne białe lilie wodne i żółte też i zaraz prawie zaraz jeden mały chłopiec a zaraz po nim drugi mały chłopiec zaplątali się w te lilie wodne one są piękne do oglądania ale do zaplątania się w nie wcale nie. Wilek to był pierwszy a ten drugi mały chłopiec to był drugi, a trzeci chłopiec był większy i on ich zawołał żeby wychodzili ale oni, Wilek i ten drugi chłopiec nie mogli wyjść, choć liliom wodnym wcale nie o to chodziło ale i tak ich nie puszczały.

Więc ten większy chłopiec krzyknął do tamtych ludzi chodźcie i wyciągnijcie ich bo sami nie mogą wyjść z lilii wodnych i się utopią chodźcie i wyciągnijcie ich. Ale ci dorośli dopiero co skończyli jeść a jak się zjadło bardzo dużo to nie wolno zaraz wchodzić do wody i ci mężczyźni o tym wiedzieli i co mieli robić.

Ale ten większy chłopiec był taki miły że powiedział że nie zostawi Wilka i tego drugiego chłopca i wszedł między te lilie wodne i najpierw wyciągnął tego małego chłopca a potem wyciągnął Wilka i wyciągnął ich na brzeg.

I Wilek się nie utopił choć i jezioro i świat były okrągłe.

To był pierwszy raz jak Wilek się nie utopił.

Drugi raz się nie utopił jak był razem z tatą i z mamą i z kuzynką Różą i byli wszyscy razem.

Jechali pod górę i zaraz zaczęło lać z całej siły, wiecie jak leje deszcz jak leje tak szybko i mocno że no cóż to już nawet nie jest mokro tylko deszczu ściana i już.

Więc jechali autem pod górę a deszcz padał z góry i wtedy tam było siano, ano wiesz co to siano, siano to taka ścięta trawa i kiedy trawę się zetnie to to jest siano. No cóż.

I to siano w dół poleciało choć nijak lecieć nie miało no cóż. Siano ma być tam gdzie jest aż je zbiorą i zabiorą ale to siano w ten deszcz tyle go tam było że to siano zmyło i tama z niego się zrobiła i ta woda nie odpływała tylko do auta wleciała bo ktoś otworzył drzwi i wody było coraz więcej i więcej Wilek i Róża w środku byli i wody było tyle że by się utopili a już na pewno żeby utopiła Wilka a może i Różę.

No cóż wtedy to siano w dół spłynęło samo, już taki miało sposób i woda spłynęła sama a auto zostało i ani Róża ani Wilek wtedy nie utonęli.

Później mieli co opowiadać ale wiedzieli naprawdę wiedzieli że świat jest naprawdę okrągły a oni nie utonęli.

Wilek też lubił śpiewać. Był kuzynem Róży więc to było w rodzinie żeby śpiewać chociaż Wilek nie miał psa żeby z nim śpiewać a zawsze trzeba śpiewać z czymś więc śpiewał z sowami, mógł śpiewać tylko wieczorami więc wieczorami śpiewał z sowami. Były trzy rodzaje sów Pójdźka, Uszatka i Puchacz i każdego wieczora Wilek śpiewał z sowami i takie były piosenki które śpiewał.

Mam na imię Wilek nie jestem jak Róża,
Wilkiem już zostanę cokolwiek się stanie
Wilkiem byłbym nawet gdybym Heniek miał na imię
I zawsze będę Wilkiem na zawsze Wilkiem zasłynę.

I przerywał śpiewanie i czekał na sowy

Poprzez księżyc sowa Pójdźka trąbiła

              Kto ty kto ty kto ty.

Wilek nie był taki jak jego kuzynka Róża i śpiewanie nie sprawiało że płakał tylko był coraz bardziej podekscytowany.

I był księżyc i księżyc był okrągły.

I było cicho.

Wtedy Wilek zaczynał śpiewać,

Utapianie
Zapominanie
Pamiętanie
Moje rozmyślanie

A sowa Uszatka mu przerywała.

Czy to
Jego to
Wszystkich sów okrągłe oczy są.

I wszystko to ekscytowało Wilka, ekscytował się coraz bardziej i bardziej i śpiewał

Dawniej świat był okrągły okrągły był księżyc
Okrągłe były jeziora odmęty
A ja byłem prawie utonięty.

A Puchacz puchał

Hi Hi
Wilek to twoje imię
Wilek w lecie i w zimie
Małym chłopcem jesteś ty
Raz dwa trzy
Hi Hi

C I S Z A

Wilek spał

A wszystko dookoła zaczęło się ruszać

Wilek przewrócił się na drugi bok i mruknął

Dookoła utonięty.

Okładka Sir Francisa Rose do pierwszego brytyjskiego wydania z 1939 r.

Powrót do spisu rozdziałów

Rozdział 3: Zoczy Zaskoczy

Róży  nic nie obchodził księżyc, wolała gwiazdy.

Raz jej ktoś powiedział że gwiazdy są okrągłe choć wolałaby żeby nie jej powiedział.

Jej psa Lubego też księżyc nie obchodził, a na gwiazdy wcale nie patrzył. Naprawdę nie patrzył na księżyc nawet wtedy, kiedy był całkiem okrągły, za to lubił światła aut jak się pojawiały i znikały. To go pobudzało, a nawet sprawiało że szczekał. Luby nie był szczekaczem ale mały Pepik był.  Pepik ciągle szczekał, naprawdę mówił hau hau naprawdę jak się słuchało naprawdę.

Więc kiedyś wieczorem jechali autem, ale bez Pepika, bo jak pamiętacie Pepik nie był Róży, tylko Róża i Luby, i światła auta jasno się świeciły więc kto by tam się przejmował, że księżyc świeci jasno, ani Róża, ani Luby, ani zajączek, ani nikt.

To był mały zajączek i on był wprost przed nimi i w światłach i wyglądał jakby chciał ale zupełnie nie mógł nic na to poradzić, on nie, nie mały zajączek.  

Tata Róży Robert kierował i on zaraz zahamował, ale małemu zajączkowi to nic nie pomogło.

Światła go oślepiały a jak cię coś oślepia to zawsze to zmyli zajączka małego który nie wie tego.

Więc ten zajączek skakał od jednego światła do drugiego i nie wiedział co jest od czego i tata Robert powiedział wypuśćmy Lubego może on pomoże zajączkowi uciec, więc wypuścili Lubego psa białego a on wpierw zobaczył światła a potem zobaczył zajączka i podszedł do niego żeby się przywitać jak się masz zajączku, bo Luby już taki był że zawsze podchodził żeby się przywitać jak się masz i mówił tak do psa albo do człowieka albo do dziecka albo do baranka albo do kota albo do kucharza albo do ciastka albo w ogóle i po prostu mówił jak się masz ale kiedy powiedział jak się masz do zajączka to zajączek całkiem zapomniał że są światła i że go oślepiają i po prostu zaczął uciekać no a Luby pies Luby był rozczarowany że mały zajączek mu nie odpowiedział na jak się masz więc pobiegł za nim ale oczywiście zajączki biegają szybciej niż białe psy nawet jeśli te białe psy są miłe i łagodne tak jak Luby i tyle. To była piękna noc i Luby wrócił do auta i tata Robert kierował do domu i oczywiście Róża śpiewała kiedy uciekał zajączek a taki był jej piosenki początek.  

Nie bo
Jakie niebo
I szklane pióro do tego

Bo Róża miała szklane pióro

Kiedy o kiedy
Małe szklane pióro
Powiedz mi kiedy
Nie będzie już tego zajączka małego
Kiedy
Wtedy
Pióredy

I Róża wybuchnęła płaczem.

I wtedy naprawdę wtedy Róża wybuchnęła płaczem

Niedługo potem zdecydowano że Róża pójdzie do szkoły. Poszła do szkoły w wysokich górach, te góry były takie wysokie że aż ich nie było widać. Róży to się podobało.

W tej szkole były też inne dziewczynki i Róża nie miała aż tyle czasu na śpiewanie i płakanie.

Nauczyciele uczyli ją

Że świat jest okrągły

Że słońce jest okrągłe

Że księżyc jest okrągły

Że gwiazdy są okrągłe

I wszystkie dookoła krążą i krążą dookoła

I ani słowa.

To było takie smutne że się prawie rozpłakała

Ale w końcu w to nie uwierzyła

Bo góry były takie wysokie,

Więc sobie pomyślała że lepiej gdyby zaśpiewała

I wtedy coś strasznego się stało

Bo sobie przypomniała że jak była mała

I jak raz zaśpiewała

A przed nią lustro stało

To jak śpiewała jej usta zrobiły się okrągłe i zaczęły się kręcić dookoła i dookoła.

No co no co ale czy wszystko musi być okrągłe i musi się kręcić dookoła i dookoła. Cóż miała zrobić tylko spróbować pamiętać że góry są wysokie i mogą zatrzymać wszystko.

Ale nie mogła sobie ciągle przypominać i zapominać no pewnie że nie ale mogła śpiewać no pewnie że mogła i mogła płakać no pewnie że mogła płakać.

No pewnie.

Bibliofilskie wydanie Arion Press z 1988 r.: skład z linotypu, okrągła książka z ilistracjami Clementa Hurda w specjalnie dopasowanym pudełku wraz z dodatkową książeczką The World Is Not Flat (“Świat nie jest płaski”) autorstwa żony ilustratora, Edith Thacher Hurd, opisującą historię powstania książki i współpracy autorki z ilustratorem. Pudełko zawiera również różowy balonik z nadrukiem “The World Is Round”.

Powrót do spisu rozdziałów

Rozdział 4: Wilek i jego śpiew

Przez ten cały czas Wilek był z nimi tu

I zaśpiewać piosenkę zawsze mógł

Lecz najbardziej go wkurzało

Że choć nie wiało

Gałęziami krzaka chwiało

Jakby wiało.

Wilek wiedział kiedy biegał

I wiedział kiedy śpiewał

I wiedział kto

Kto to Wilek

Wilek to on

Cały on.

Wilek wyjechał ale nie na zawsze.

Wilek nigdy nie wyjeżdżał na zawsze.

Wilek nie był taki.

Aż raz jak wyjechał to po to żeby zostać tam gdzie mu się podobało.

Bo tak mu się podobało.

Był tam domek a obok rosły dwa drzewa.

Czasem jedno drzewo rodzi drugie drzewo.

Wilek.

Czy za chwilek.

I za parę chwilek nikt się nie dziwił że grzmot zagrzmiał w zimie, błysnęło i grzmot zagrzmiał w zimie.

O Wilek.

Oczywiście Wilek nigdy nie wyjechał na zawsze.

Ale Wilek umiał śpiewać.

Tak o tak zaśpiewał piosenkę.

Zaśpiewał króciutką piosenkę o domu dwóch drzewach i zajączku

Zaśpiewał króciutką piosenkę o jaszczurce.

Jaszczurka wspięła się po ścianie domu i wyszła na dach domu i potem biedna mała jaszczurka z niego spadła.

Prosto z niego spadła.

Wilek to widział.

I Wilek powiedział, jak jak ziemia jest okrągła to jak jaszczurka może z niej spaść.

Odpowiedź była taka że tak jak się ma nad sobą dach.

Małej jaszczurce odpadł ogon ale nie umarła.

Wilek usiadł żeby odpocząć.

Zabawne, powiedział, jaszczurka nie spada ze ściany, to zabawne, i Wilek znowu usiadł żeby odpocząć.

Wilek czasem tak robił, czasem sobie usiadał żeby odpocząć.

Lubił koty i jaszczurki, lubił żaby i gołębie, lubił masło i czipsy, lubił kwiaty i okna.

Od czasu do czasu wołali go a jak go wołali to przychodził i z nimi rozmawiał.

A potem zaczął śpiewać.

Zaśpiewał.

Dajcie mi chleba
Dajcie mi masła
Dajcie mi sera
I dżemu z porzeczek
Dajcie mi mleczka
Dajcie mi kurczaczka
Dajcie mi jajeczko
I troszkę szyneczki.

Tak właśnie zaśpiewał Wilek.

I wtedy od razu

Świat stawał się coraz okrąglejszy.

Gwiazdy stawały się coraz okrąglejsze

Księżyc stawał się coraz okrąglejszy

Słońce stawało się coraz okrąglejsze.

A Wilek o Wilek utopić był gotów, nie Różę o nie nie Różę ale smutki swe.

Uwielbiał śpiewać i to było ekscytujące.

Tak śpiewał Wilek           

Wierzcie bo ja to mówię wam
Że jak coś wiem o tak jak coś wiem
To jestem Wilek a Wilek oho
Wilek musi być Wilkiem by mówić wam to.

Tak, powiedział Wilek, tak.

A potem znowu zaśpiewał.

Pewnego razu spotkałem siebie i biegłem
Pewnego razu nikt nie widział jak biegłem
Pewnego razu coś może się
Pewnego razu nikt nie widział mnie
Ale ja ja robię jak mi się podoba
Biegam po świecie jak mi się podoba
Ja Wilek.

Wilek znowu przystanął i znów zaczął śpiewać.

I zaśpiewał.

Wtedy Wilek miał coś do zrobienia i czemu nie jak świat był wszędzie zupełnie pełny, i Wilek tam ruszył, i zobaczył ile tamtego tam było.

Zabawne powiedział Wilek, że mały piesek widzi drugiego małego pieska z bardzo daleka a ja, powiedział Wilek, ja widzę małego chłopca.

Tak tak powiedział piesek małe pieski są ciekawe.

Tak tak powiedział Wilek mali chłopcy są ciekawi.

Niewątpliwie Wilek miał coś do zrobienia i teraz to był ten czas czas żeby to zrobić.

Okładka wydania czeskiego z 2020 z ilustracjami Nikoli Logosovej.

Powrót do spisu rozdziałów

Rozdział 5: Wilek i jego lew

Wilek miał tatę i Wilek miał mamę

Taki był Wilek.

Wilek poszedł ze swoim tatą w taki zakątek gdzie sprzedają dzikie zwierzęta.

Jak świat jest okrągły to jak dzikie zwierzęta mogą tam rosnąć.

Tam gdzie tata zabrał Wilka zwierzęta nie rosły i nie cały czas je sprzedawano, ale zawsze tam były. Każdy je miał. Dzikie zwierzęta były z nimi na łodziach na rzece i chodziły z wszystkimi po ogrodzie i po domu. Każdy tam miał dzikie zwierzę i cały czas miał je ze sobą.

Nikt nie wiedział jak te dzikie zwierzęta tam się znalazły. Jak świat jest okrągły to czy dzikie zwierzęta mogą wyrosnąć z ziemi pomimo to każdy miał jakieś i czasem ktoś jedno sprzedawał, właściwie dość często każdy jakieś sprzedawał.

Tata Wilka przyszedł kupić jedno. Ale jakie. To miało zależeć od Wilka. To było ciekawe zobaczyć te dzikie zwierzęta na łodziach, jedno dzikie zwierzę na łódce z wiosłami, jedno dzikie zwierzę na żaglówce, jedno dzikie zwierzę na motorówce.

To było ciekawe miejsce to miasteczko to jest nie byłoby ciekawe miejsce tylko takie samo jak każde inne miejsce ale było ciekawe bo każdy przez cały czas miał ze sobą dzikie zwierzę, mężczyźni kobiety i dzieci i wszyscy często byli na wodzie na łodzi i dzikie zwierzęta razem z nimi i to oczywiste że dzikie zwierzęta są dzikie one oczywiście są dzikie.

To było zabawne miejsce.

Wilek chodził wszędzie więc oczywiście też tam był, poza tym tata go tam zabrał. To było zabawne miejsce. A Wilek zawsze brał co mu dawano. I teraz też miał nadzieję że coś dostanie. Jedno coś. Wszyscy mieli coś więc było jasne, że Wilek też coś dostanie, cokolwiek będzie w porządku, jeśli to coś będzie dzikie.

A Wilek przyszedł żeby mieć swoje.

Ale które.

Były tam słonie, słoń na łódce z wiosłami, ale Wilek go nie dostał.

Był też tygrys na żaglówce, ale Wilek też go nie dostał. Wilek dostał lwa, nie całkiem małego, ale takiego który wyglądał jak pies Róży Luby tylko że Lew był przerażający. Każdy lew jest przerażający, nawet jak jest mały, a ten był całkiem spory. Wilek zaczął śpiewać, to było ekscytujące a Wilek śpiewał i śpiewał śpiewał nie do lwa ale śpiewał o tym że lwy są przerażające i o kotach i o tygrysach i o psach i o niedźwiedziach i o oknach i o firankach i o żyrafach i o krzesłach.

Żyrafa miała na imię Liza, naprawdę.

Wilek był tak przejęty że prawie przestał śpiewać ale jak tylko znowu spojrzał na swojego lwa to znowu zaczął śpiewać. Śpiewał i śpiewał. A piosenka którą śpiewał była taka.            

              Dookoła jest dookoła.
              Lwów tygrysów i kangurów i kanarków dużo dookoła
              Muszą być dookoła
              A czemu to tak
              Bo okrągły jest świat dookoła
              I one zawsze są tam
              A pieska małego przeraża to tam.

Potem zaśpiewał szeptem

              Dajmy na to że będzie padało
              I dajmy na to już nic nie będzie takie samo

A potem zaśpiewał pełnym głosem

              Bo lwa się dostało.

Po chwili usiadł i się rozpłakał

Powiedział Popatrzcie, czy nie jestem zupełnie jak kuzynka Róża.

Co było prawdą.

Bo był.

Prawie już nie Wilkiem

Och, czy znowu będzie Wilkiem.

Nie dopóki ma lwa.

Dopóki to nie.

I było mu coraz gorzej i gorzej aż w końcu nagle powiedział

              Były tylko dwa koszyki żółtych dojrzałych brzoskwiń i ja mam je oba

I wyszeptał bardzo cicho.

              Ja mam je oba.

I Wilek je miał, były pyszne żółte okrągłe brzoskwinie naprawdę okrągłe naprawdę żółte naprawdę brzoskwinie i były tylko dwa koszyki i Wilek miał je oba.

I wtedy zrobiło mu się weselej i wtedy zdecydował się że odda lwa kuzynce Róży.

Okładka wydania austriackiego z 1994, ilustracje Franz Erhard Walther.

Powrót do spisu rozdziałów

Rozdział 6: Czy lew to nie lew

Nie tak łatwo oddać lwa

Co mówisz, ha?

Mówię że nie tak łatwo oddać lwa.

Okładka wydania francuskiego z 1984, il. Elie M. Dajan

Powrót do spisu rozdziałów

Rozdział 7: Róża i Wilka lew

To lew ma na imię lew i lew lew ma na imię.

Roża zaczęła płakać

Potrzebna tylko próba mała
Żeby Róża nie płakała
Tylko próba mała.

Tak Wilek powiedział do lwa

Kiedy dał Róży lwa

Swojego lwa.

O tak, swojego lwa.

W dodatku było jeszcze coś.

Jak się Róża dowiedziała o lwie jego lwie Wilka lwie to przypomniała sobie o Lubym swoim psie. Był ostrzyżony jak lew, ale nie o to chodziło. To było jak Luby miał tylko trzy miesiące i jeszcze nigdy nie widział lwa.

Luby nie był szczekaczem, nie szczekał ani nie gryzł ale jak miał trzy miesiące to nigdy wcześniej nie zaszczekał.

Zaczęli się nawet martwić że w ogóle nie będzie szczekał tak jak dzieci, co wcale nie mówią. No więc tak.

Raz Róża i jej tata Robert i jej mama Kasia i jej babcia Lusia i jej wujek Wilhelm pojechali na wycieczkę i malutki Luby był z nimi. Luby miał różowy nosek i jasnoniebieskie oczy i piękną białą sierść. Jak jadł szparagi bo lubił szparagi to jego różowy nosek czerwieniał z przyjemności ale nigdy nie szczekał, nawet na kota ani na szparagi. Ale tego dnia właśnie tego dnia ze zdumienia wspiął się na tylne łapy i zaszczekał. Co go zdumiało. Tam na samym środku pustego pola stała wielka ciężarówka i na tej ciężarówce były klatki i klapy były opuszczone i były tam lwy tygrysy niedźwiedzie i małpy i Luby nie wytrzymał i zaszczekał.

Róża była wtedy całkiem mała bardzo mała za mała żeby zaśpiewać piosenkę ale i tak zaśpiewała.

Taką piosenkę zaśpiewała.

Skąd Luby wie że one dzikie są
Dzikie są i dzikie są i dzikie są
Skąd Luby wie kim są
Choć nie widział nigdy przedtem ich.

I śpiewała dalej.

Jak kot w klatce jest trzymany
To czy nie jest zagniewany
Jak na dachu stoi pies
To czy nie wyniosły jest
I czy dowód jakiś jest
Że to dach i na nim pies.
Tak więc

Bęc
Skąd Luby wie skąd
Że dzikie zwierzęta dzikie są
Dzikie zwierzęta są takie dzikie.
Czy dzikie są jak są dzikie
Czy dzika jestem ja czy dziki jesteś ty
Czy dziki jesteś powiedz mi

I Róża zaczęła płakać.

Zaczęła próbować

Zaczęła zaprzeczać

Dzikie zwierzęta mogą leżeć.

Leżeć cicho nie umierać tylko leżeć.

I wtedy Róża znów zaczęła śpiewać.

Wiedziałam, powiedziała, że zaśpiewam wiedziałam
I to wszystko czego chciałam.
Chciałam
, powiedziała, żebym wiedziała
Czemu dzikie zwierzęta dzikie są czemu
Czemu dzikie są czemu czemu,
Czemu dzikie są czemu,

I Róża zaczęła znowu płakać.

Luby spał już wiedział że umie szczekać,

Bo czemu nie spać żeby słuchać jak Róża płacze i śpiewa
I płacze i śpiewa. Czemu.

Tak właśnie powiedział Luby.

   Czemu.

A później jak Luby zobaczył dzikie zwierzę to czasem robił to co wszyscy czasem robią, wcale nie szczekał tylko odwracał głowę jakby mówił, kiedyś to może tak, ale teraz to już nie, dzikie zwierzęta nie interesują mnie.

Luby najczęściej szczekał przez sen.

Śniło mu się.

A jak mu się śniło, to wydawał stłumione szczeknięcie,

Jak każdy komu się śni.

Luby nigdy nie mówił czy lubi jak mu się śni czy nie, ale mu się śniło, a jak mu się śniło to szczekał.

Róża o tym wszystkim myślała jak się dowiedziała że kuzyn Wilek ma lwa.

Okładka dwupłytowego niemieckiego audiobooku. Czyta Rufus Beck, muzyka Martin Stock.

Powrót do spisu rozdziałów

Rozdział 8: Róża myśli

Jak świat jest okrągły to czy lew z niego nie spadnie.

ilustracja Clementa Hurda do rozdziału 8.

Powrót do spisu rozdziałów

Rozdział 9: Ulubiony kolor

Oczywiście Róża zawołała jak żadnego nie było

          Różo Różo patrz pod nogi patrz na ziemię
          Co zobaczysz
          Że świat okrągły wcale nie jest.

Tak Róża powiedziała jak już wiedziała, że lew naprawdę nie jest niebieski.

Oczywiście wiedziała że lew nie był niebieski, ale niebieski to był jej ulubiony kolor.

Na imię ma Róża a niebieski jest jej ulubionym kolorem. Ale oczywiście lew nie jest niebieski. Róża oczywiście wie, że lew nie jest niebieski, nawet jeśli niebieski to jej ulubiony kolor.

Powrót do spisu rozdziałów

Rozdział 10: Oddanie Lewilka

Lew miał imię, nie był niebieski ale miał imię zupełnie tak samo jak wszyscy mają imię i lew miał na imię Lewilek. Wilek to chłopiec a Lewilek to lew.

Kasia Raczkowska: projekt okładki

Powrót do spisu rozdziałów

Rozdział 11: Oddanie Lewilka Wilkowi

To było tak.

Oczywiście Róża nie mogła trzymać w szkole lwa, nigdy nie mogłaby go trzymać, nawet gdyby był niebieski, chociaż to był jej ulubiony kolor, ale skoro był żółtobrązowy co jest naturalnym kolorem u lwa, to już z pewnością nie mogła go trzymać nawet jeśli ten lew miał imię tak samo jak miał grzywę i na imię miał Lewilek.

Oczywiście można powiedzieć, że oczywiście Róża naprawdę nigdy go nie miała bo lew nigdy tam nie wszedł, jasne, że nie, tak samo jak jagniątku nie wolno wejść do szkoły, to oczywiście tym bardziej nie wolno lwu.

No więc przed szkołą stał człowiek z bębnem. On miał rower i na rowerze miał bęben i na nim bębnił a jak Róża usłyszała to bębnienie to podeszła do drzwi a ten człowiek wołał albo albo, albo to lew, albo to nie lew, albo albo.

Róża zaczęła śpiewać bo po prostu nie mogła się powstrzymać, w oczach miała łzy i po prostu nie mogła się powstrzymać i zaczęła śpiewać bo po prostu nie mogła się powstrzymać.

Bębnienie trwało dalej, albo albo, wołał ten człowiek, ani ani, wołała Róża on nie jest ani tu, ani tam, ani nie ma tu żadnego lwa ani żadnego lwa nie ma tam, ani ani, wołała Róża, nie ma go ani tu ani tam. Człowiek zaczął bębnić i bębnienie niosło się dalej i dalej i bęben był okrągły i koła od roweru były okrągłe i tak to się niosło dookoła i dookoła i kiedy tak to się niosło dookoła i dookoła ten człowiek z okrągłymi ustami cały czas mówił albo albo, aż już nie było nie było ani bębnienia ani nie było roweru ani nie było człowieka i tyle.

A Róża została koło drzwi i nie wiedziała o lwie o lwie Lewilku  ani trochę więcej niż wiedziała przedtem i powoli zaczęła śpiewać.

          Lewilek wraca do Wilka
          Do Wilka wraca Lewilek
          Niebieski nie jest żaden lew
          Więc ten lew nie dla mnie jest
          Lecz dla ciebie ten lew jest

O Wilku Wilku mam dla ciebie lwa, brązowego lwa dla ciebie lwa, prawdziwego lwa dla ciebie lwa nigdy o nigdy się nie dowiesz jak bardzo nie chciałam zabrać tobie lwa drogi Wilku  miły Wilku  weź go sobie weź z powrotem swojego lwa bo ja i zaczęła szeptać sama do siebie jakby była Wilkiem bo gdyby ten lew był niebieski to chciałabym mieć lwa od ciebie od ciebie albo dla ciebie drogi Wilku kochany Wilku nic nie ma niebieskiego ani lwa niebieskiego ani w lwie nic niebieskiego, ani ani, i mówiąc ani ani, stanęła przed drzwiami i łykając łzy przeszła przez drzwi i nigdy więcej nigdy więcej już nie pamiętała że był kiedyś lew, którego widziała, albo albo.

Powrót do spisu rozdziałów

Rozdział 12: Kiedyś

Kiedyś Wilek tam zawsze był rzecz jasna tam był bo to było tam gdzie był Wilek i lew o którym niemal zapomniał, że tam kiedyś był lew i prawie zapomniał że ten lew miał imię i Wilek zaczął być bardzo ciekawy czy jaszczurka może czy nie może być bliźniaczką i właśnie wtedy zadzwonił dzwonek i to był lew Lewilek i on był z powrotem i Wilek nie mógł się powstrzymać po prostu musiał zaśpiewać i zaśpiewał piosenkę pod tytułem  

Oddanie z powrotem Lewilka.

Oddawanie Lewilka.
Jak Lewilek może wrócić.

A co jak w jak nie byłoby j. To właśnie powiedział Wilek Jak Lewilek może wrócić, ak, ak, ak.

Ale Lewilek wrócił. Czy Lewilek był lwem jak wrócił, o nie, powiedział Wilek, jak wrócił Lewilek nie był lwem, czy jak wrócił Lewilek był kociakiem, o nie, powiedział Wilek, Lewilek nie był kociakiem jak wrócił, czy szczurem był jak wrócił, nie, powiedział Wilek, nie był szczurem. To, powiedział Wilek, czym był Lewilek jak wrócił, powiedział Wilek, czym był Lewilek jak wrócił, był bliźniakiem, powiedział Wilek, to właśnie tym był Lewilek jak wrócił.

I Wilek zaczął się śmiać, a jak kończył się śmiać, to od nowa zaczynał się śmiać. Bo to był Wilek, a nie Lewilek. Lewilek nigdy nie musiał się śmiać. Lewilek nie, bo Lewilek był lwem a lwy nigdy nie muszą się śmiać.

I to tyle o lwie Lewilku  i już więcej go nie będzie nigdzie ani tu ani tam ani tam ani tu, ani nigdzie, lwa Lewilka już nigdy nie będzie. Koniec Lewilka lwa.

Powrót do spisu rozdziałów

Rozdział 13: Krzesło na górze

Jak góry są naprawdę prawdziwe to są niebieskie.

Róża wiedziała że są niebieskie a niebieski to był jej ulubiony kolor. Wiedziała że są niebieskie i że są albo daleko, albo są całkiem blisko, całkiem jak deszcz co raz idzie, a raz odchodzi. Deszcz raz padał a raz przestawał padać, jak sam chciał.

A Róża przez okno wyjrzała i co ujrzała, że góry są niebieskie.

Aż pewnego dnia zobaczyła, że jedna góra była blisko i wyjaśniło się wszystko.

I Róża zaczęła wiedzieć co powiedzieć.

Posłuchajcie.

Góry są wysokie, nad nimi obłoki deszcz już idzie z gór jasnych schodzi, góry są niebieskie naprawdę niekiepskie i jedna góra dwie góry trzy albo cztery góry bo jak góry już tam są to jest ich cała fura.

I są do samych drzwi.

Tak Róża co dzień mówiła jak do szkoły chodziła.

Bo Róża tam do szkoły chodziła.

Tam były góry i te góry były niebieskie ach, niebieskie niebieskie po prostu niebieskie, cudownie niebieskie słodko niebieskie tak tak niebieskie.

I Róża zaczęła myśleć. Bo z Różą tak już było, że zawsze mogła myśleć. Mówiła do taty, Tato, muszę się poskarżyć, bo mój pies Love wcale nie chce przyjść jak go wołam.

Róża zawsze myślała. Łatwo myśleć jak się ma na imię Róża. Nikt nigdy nie miał na imię Niebieska, nikt i czemu nie. Róża nigdy o tym nie myślała. Róża myślała dużo myślała, ale o tym nigdy nie pomyślała.

Ale góry o tak Róża myślała o górach i o niebieskim co był na górach i o piórach kiedy chmury tak jak pióra leżały na górach i o ptakach jak nadlatywał jeden mały ptaszek i dwa małe ptaszki i trzy i cztery i sześć i siedem i dziesięć i siedemnaście i trzydzieści lub czterdzieści małych ptaszków nadlatywało i wielkie ptaszysko nadlatywało i małe ptaszki się zlatywały i latały wyżej niż wielki ptak i zlatywały i jeden i zaraz drugi i zaraz pięć i zaraz pięćdziesiąt nurkowało na łeb wielkiemu ptakowi i ten wielki ptak powoli zlatywał pomiędzy góry i wszystkie małe ptaszki leciały do domu. Małe ptaszki zawsze lecą do domu jak odpędzą wielkiego ptaka.

To jak Róża myślała kiedy myślała. Wtedy cała Róża była myśleniem, jej oczy jej głowa jej usta jej dłonie, wszystko w niej myślało jak myślała. A potem dla odpoczynku od słyszenia jak myślała, śpiewała.

Zaśpiewała piosenkę góry.

Zaśpiewała:

Kochana góro wysoka góro prawdziwa góro niebieska góro tak góro wysoka góro cała góro moja góro, na ciebie się wespnę razem z moim krzesłem i jak już tam będę to tak myśleć będę, góro taka wysoka komu zależy na obłokach tak góro nie góro tak wejdę tam.

Łzy napłynęły jej do oczu.

Tak góro powiedziała tak wejdę na ciebie.

I kiedy tak patrzyła to co zobaczyła, że jedna góra ma szczyt a na tym szczycie jest łąka a na tej łące jest wierzchołek i tak o tak, na tym wierzchołku tam Róża postawi krzesło i na nim usiądzie, tak jej na tym zależy, tak, postawi tam krzesło i stamtąd wszystko wszędzie można będzie widzieć i na tym krześle siedzieć, tak tam.

I tak zrobiła a zrobiła to tak. Całkiem sama to zrobiła. Tam tam ona i krzesło, ale tam nie było niebiesko o nie o nie, tam zielono było, trawa i drzewa i głazy były zielone nie niebieskie tam nic nie było niebieskie a niebieski to był jej kolor najulubieńszy ze wszystkich.

Okładka wydania włoskiego z 1980 r., ilustracje Giovanna Buzzi

Powrót do spisu rozdziałów

Rozdział 14: Na górę z krzesłem

Najpierw Róża musiała się zdecydować z jakim krzesłem tam na górę będzie iść. Mogłaby wziąć ze sobą składane krzesełko, które najłatwiej byłoby nieść, ale ono tam na górze niezbyt dobrze by wyglądało.

Chciała pójść z takim krzesłem, żeby tam na górze dobrze wyglądało i żeby można było na nim wygodnie siedzieć bo jak już się na tę górę wejdzie to trzeba tam siedzieć przez długi czas i ono powinno być takie żeby deszcz mu nie zaszkodził bo tam na górze na pewno będą chmury a chmury znaczą deszcz. O czym by Róża nie pomyślała, zawsze było coś, co można by zrobić jakoś lepiej a krzesło, no tak krzesło przecież krzesło tam musi być.

Kiedy Róża już wiedziała, że musi się wspinać i wspinać, to przez cały czas wiedziała, że będzie iść przez cały dzień i i wiedziała że jakby się nie starała to i tak czasu jej nie starczy. Wiedziała że nie wie jak się nazywa góra na którą będzie się wspinać, ale wiedziała że to ładna nazwa, wszystkie nazwy są ładne, tylko trzeba mieć nazwę i już sama nazwa to jest ładna nazwa, ale góra, ale może góra, może góra wcale nie ma nazwy bo jak nie ma nazwy jak się nie nazywa to czy ta nazwa jest ładna. A jak się nie nazywa to czy krzesło można postawić na szczycie góry co nie ma nazwy.

Jak Róża o tym pomyślała to zaczęła się czuć bardzo dziwnie całkiem zwyczajnie zaczęła się czuć bardzo bardzo dziwnie.

Czy myślicie że Róża to jest róża

Jak jej ulubiony kolor to niebieski

Morze może być niebieskie ale róże nie, a jednak Róża to była róża a jej ulubiony kolor to niebieski.

I teraz musiała się zdecydować co ma zrobić.

Czy jej krzesło to ma być krzesło zielone czy niebieskie

Które miała tam zanieść

Tam gdzie

Będzie siedzieć na górze tak wysoko

Prawie na obłokach

I żeby cały czas pamiętać że świat jest okrągły jak by to nie brzmiało. Pamiętać.

Więc Róża miała dużo rzeczy do zrobienia oprócz postanowienia czy zabrać krzesło zielone czy niebieskie.

Musiała pomyśleć o liczbie 142. Czemu.

Bo liczby okrągłe są.

Wzięła krzesło niebieskie na drogę tam

To miała być droga długa

I tak

Od rana do wieczora tam nie doszła.

Ale od wieczora do rana tam doszła sama z niebieskim krzesłem.

Powrót do spisu rozdziałów

Rozdział 15: Podróż

Ale to nie była aż taka wyprawa żeby to krzesło niebieskie z całej siły trzymać musiała, więc czasem na włosku wisiało, nie na włosku Róży, ale wisiało na włosku, tak bardzo się Róża bała.

Krzesło Róży. Ilustracja z wydania z ilustracjami Roberty Arenson, 1993

Powrót do spisu rozdziałów

Rozdział 16: Taka ta jej wyprawa

Zdecydowała, że krzesło to było krzesło niebieskie niebieskie krzesło z ogrodu bo inaczej zadrapania i deszcz i samo niesienie zaszkodziłyby krzesłu ale nie temu z ogrodu krzesłu niebieskiemu.

Więc Róża wyruszyła wcześnie rano tak żeby jej nikt nie widział, ani jej, ani krzesła, które przed sobą niosła a góra była wysoka i niebo wysoko też i świat był okrągły i cały nieruchomy i zaczęła iść bo drogę miała daleką nawet jeśli góra już nie rosła, żeby się na górę wspiąć, nawet jak tam nie ma śniegu. O nie.

No to czy mam iść spytała Róża jak już ruszyła, nikomu nie chce się iść choć nikt tego głośno nie mówi o nie i tak Róża szła i szła.

Wyszła wcześnie rano wiecie tak miało być.

I ranny wylot ptaków zaczął się

I słyszała że ptaki śmiesznie świergotają jak latają.

I pomyślała o kuzynie Wilku ale to wcale je nie pomogło nic a nic.

Czy ogrodowe niebieskie krzesło poręcze miało czy nie, zastanawiam się.

Okładka wydania francuskiego z 2017 r. z ilustracjami Alice Lorenzi.

Powrót do spisu rozdziałów

Rozdział 17: Pod górę

Góra to jest szczyt, krowa to jest kot.
Gorączka się wzmaga na czole jest pot.        

Na górę się wspina krzesło z sobą niesie w uszach dźwięczy alarm bo bardzo boi się. A to czemu tak bo krzesło to coś lepiej z nim nie gadać gdy zimno się skrada, za zimno na na śmiałość by zmarznąć za ciepł o o wiele za biało żeby niebieściało lub za czerwono na ślub. Oh Wilek, powiedziała, ale tam nie było żadnego Wilka tylko był taki hałas normalny hałas i ten hałas miał oczy a te oczy miały ogon i wtedy z Róży wylał się lament, raczej wolałabym nie stać się umarłą, tak powiedziała Róża, ale jeśli już się stanę, to będzie trzeba rozedrzeć ubranie, jagody są czarne niebieski jest bez truskawki czerwone i ty jesteś też, tak Róża powiedziała do Róży i wszystko się zgadzało. Nie mogła siąść na krześle bo jakby na krześle usiadła to by myślała, że już tam jest, a ona o jejku nie widziała o jejku w ogóle nie mogła widzieć jak tam wysoko jest ale za to wiedziała o jejku wiedziała bo jak te ptaki wyleciały to wylecieć z nimi nie zdołała i też nie mogła ani zaśpiewać ani zapłakać jakby nie próbowała bo tam była w samym środku wszystkiego wokół niej i mogła się ruszyć tylko odrobinkę tylko odrobinkę bo jej krzesło utknęło i ona też utknęła i nie mogła zejść na dół bo nie wiedziała gdzie był dół dół mógł być gdziekolwiek a ona w górę iść musiała o jejku gdzie była Róża była tam naprawdę nie była utknięta naprawdę ale prawie prawie że utknięta tam. I teraz wszystko się zaczęło od nowa i jakby to nie było na górze i jakby nie było krzesła to by jej nic a nic na tym nie zależało ale i tak nie uciekała bo ona nigdy nie uciekała choć puszek nie miała to głodna nie była o nie ale wszystko ją wstrzymywało choć gdyby została to by się bała, uciekaj uciekaj z krzesłem co gdyby mogło być człowiekiem kochane krzesło bądź człowiekiem żebym już się tak nie się bała, tak Róża powiedziała ale się nie oglądała. O jejku wreszcie krzesło przeszło i Róża też się poczuła jakby przeszło. Każdy kto próbuje wejść na górę całkiem sam tylko z niebieskim krzesłem ogrodowym żeby tam je postawić i zobaczyć wszystko na górze co tam jest i co pouciekało. Woda tak i ptaki tak i szczury tak i węże tak i jaszczurki tak i koty tak i krowy tak i drzewa tak i zadrapania tak i kije tak i muchy tak i pszczoły tak, ale Róża z krzesłem nie, bo Różę było na to stać żeby się nie oglądać tylko dalej do góry iść.

Więc dalej szła.

Powrót do spisu rozdziałów

Rozdział 18: Dzień i noc

Czy to było na jawie czy jak spała, że jej kuzyn Wilek usłyszał jak krzyczała.

Bo usnęła tam z rękami splecionymi wokół krzesła.

Krzesła za sobą nie ciągnęła ale je przed sobą niosła jakby to była laska i się na nim opierała kiedy się wspinała aż wszystko nagle ucichło tylko słyszeć się dało taki dźwięk jakby okrągłe O-o i pomyślała o swoim kuzynie Wilku i o jego lwie Lewilku który w miejscu nigdy nie usiedział ani na chwilkę ale to nie było to, nie nie to, to wcale ale wcale nie to, bo tam się coś ruszało może jakieś tłuste coś. Bo tłuste coś stopić by się musiało żeby takie O-o z siebie wydawało i żeby się wcale nie ruszało tylko pachniało jak lew kuzyna Wilka. Wszystko się może wydarzyć jak się idzie pod górę. A na szczyt znacznie trudniej niż pod górę jest iść i cyt. No to dalej.  

Powrót do spisu rozdziałów

Rozdział 19: Noc

Róża i wąchała i oddychała i pchała i ciągnęła i turlała, czasem tylko turlała i tak się w górę poruszała. Na zboczu wszystko się porusza kamienie się toczą, głazy się obracają, gałązki uderzają, drzewa rosną a zwierzęta świecą to znaczy ich oczy wszędzie no wszędzie świecą o jej i Róża tam jest i jej krzesło też tam jest.

Ile minut musi przebiec dookoła żeby była sekunda i ile godzin musi przebiec dookoła żeby była minuta i ile dni musi przebiec dookoła żeby była godzina i ile nocy musi przebiec dookoła żeby nastał dzień i Róża się znalazła. Nigdy się nie zgubiła więc jak miała się znaleźć nawet jeśli wszystko biegło dookoła i dookoła.

Ilustracja Katarzyna Raczkowska

Powrót do spisu rozdziałów

Rozdział 20: Noc

Niebo dookoła różowiało mówi się na to poświata alpejska kiedy tak się dzieje ale Róża bo Róża to było jej imię a niebieski to był jej ulubiony kolor.

I Róża wiedziała o tak wiedziała że już to słyszała

Że jak w nocy niebo czerwone to żeglarz jest zadowolony

Że jak nad ranem niebo czerwone to żeglarz jest ostrzeżony

I spytała czy to różowe czy czerwone

I spytała czy to ranek czy to wieczór

I spytała czy ja jestem obudzona czy w łóżku śpię

I powiedziała a może żeglarz sam nie wiedział tylko ktoś mu to powiedział.

I wtedy sobie przypomniała że to wszystko co słyszała to nie było żeglarzu tylko o pająku,

Bo pająk w nocy to zadowolenie a pająk rano to straszne ostrzeżenie,

I wtedy sobie przypomniała że kto na stole stawia buty strasznych kłopotów się nabawia ale ona nie miała stołu tylko krzesło a poza tym zdjąć butów nie mogła i nie chciała na tej górze wysokiej i takiej czarnej co najpierw była niebieska a zaraz poszarzała na niebie na górze i zaraz sobie przypomniała o księżycu, że jak się popatrzy przez szybę na księżyc w nowiu to wszystkie kłopoty ma się z głowy tylko że wcale nie i sobie przypomniała bo już prawie się bała, że na żadnym księżycu jej nie zależało więc co za różnica jak się patrzy w tarczę księżyca. I zaraz

Zaraz sobie przypomniała, że jak się zobaczy krasnoludę to to jest straszne straszniejsze niż kaszel to jest to straszne straszne straszne najstraszniejsze i wtedy sobie przypomniała zanim się rozpłakała, nie to żeby naprawdę rozpłakać się miała bo płakała tylko wtedy kiedy śpiewała, a wchodzenie na górę zbyt ją pochłaniało żeby śpiewała więc wtedy sobie przypomniała że jak się naprawdę zobaczyło krasnoludę, to wszystko się kończyło i wszystko zamykało i nic już się z tym zrobić nie dawało. I wtedy sobie przypomniała że jak się zobaczy krasnoluda małego chłopca albo mężczyznę, ale nie takiego z bajki żadnych takich głupot, ale prawdziwego krasnoluda coś małego co powinno być duże i jeśli to coś jest rodzaju męskiego a nie żeńskiego to wszystko zmierza do dobrego albo jeszcze lepszego i ona pokona tę górę a nie góra pokona ją.

I właśnie wtedy ale czy to było pióro ale czy to była chatka ale czy to była klatka ale bez żadnego ale, Róża zobaczyła krasnoluda i to nie krasnoludę ale krasnoluda i gdyby on wiedział, a wiedział jak, więc uciekł za krzak, więc Róża o Róża o jej radość była duża i na krzesło padła i objęła je swoje krzesło niebieskie. I wtedy powiedziała że może to nie był krasnolud ale może to był mały chłopiec którym można by się było pobawić a co to chłopiec wiedziała bo kuzyna Wilka miała nawet jeśli Wilek trochę nie za mądry był. Tak Róża uważała choć nie tu na górze tu na górze w ogóle by nie zważała czy Wilek jest mądry czy nie gdyby tylko Wilek z nią tu był.

Ilustracja Katarzyna Raczkowska

Powrót do spisu rozdziałów